Released on March 30, 2021

19K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

Dwadzieścia, dwadzieścia, pchaliśmy jak sześcian

Nie opuszczając czterech zainfekowanych przez pleśń ścian

Ziomek się wpierdolił w miłość, musi to unieść sam

Na spierdalający czas jedynie zaciśniętą pięść mam

W snach uciekam w miejscu jak na bieżni

Chyba kara za to, że życiu jesteśmy tak drapieżni

Mogę hasła o trzeźwości wydziarać na piersi

Lecz taplam się w strachu zlanym wódą, bo mnie prawda mierzi

Wszyscy najwięksi nieśmiertelni, wiecznie piękni

Ideałom swym koniecznie wierni

Władcy świata, a każdy z nas tu kolejny car materii

Która to przy dźwięku werbli wpierdoli nas jak sernik

Czy to bezsilność, czy po prostu patrzę bezradnie

Jak najlepsze lata kradnie mi dzień za dniem

Ja jak niewolnik pragnień, choć życia przeżyłem nie więcej niż ćwierć

Przecież są gorsze sposoby na bycie trupem niż śmierć


[Refren: Oskar]

Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

Mam ochotę być zły na świat, który cię schował

Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty

Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy


[Zwrotka 2: Sokół]

Pierwsi i ostatni to ci sami, zależy skąd patrzysz

Życie to kilka momentów na krzyż

Żeby miesiąc dobrze żyć zapierdalasz trzy, bywa

Zapalniczką stopię kry, jeśli chcę wygodnie pływać

Jak docenić blask gdy świeci wciąż i nie przerywa

Idąc latami pod wiatr pochyleni jak kursywa

Jebana wstęga Möbiusa aż chce się rzygać

Brama to piękna jest tutaj przy tych śmietnikach

Skandal jak po jogurtach po terminie spożycia

Umrzeć umie każda kurwa, żyć nie - to nie ta liga

Po szczęście trzeba się schylać, chyba, że z mydła

Sam się wydymasz jak człowiek guma w tych starych cyrkach

Zmarznięty pingwin śni, że gdzieś jest Afryka

Miliarder w wyjebanej willi mnoży aktywa

Rosnąć by rosnąć, wciąż więcej połykać

Ochłoń, to komórki rakowej logika


[Refren: Oskar]

Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

Mam ochotę być zły na świat, który cię schował

Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty

Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy


[Bridge: Oskar]

Mózg żrą truizmy, że czasu się cofnąć nie da

Duszy trucizny potem ten sam czas rozrzedzam

Bezsilność jest jak śmierć, tylko ją znam już

A czapy emisariusz kończy mój scenariusz

Decyzje bywają spóźnione o jedno mgnienie

Gdy zbyt ufając swojej cenie zostaję z blednącym cieniem

Bezsilność czerwona jak krew na rękach

A ja bezradnie klękam, gdy dopada mnie następna


[Refren: Oskar]

Nie mam ochoty na łzy, nie mam ochoty na słowa

Nie mam ochoty na sny, nie mam ochoty nic dodać

Nie mam ochoty być, nie mam ochoty na towar

Mam ochotę być zły na świat, który cię schował

Nie mam ochoty na myśli, nie mam ochoty na żarty

Fajnie żeście przyszli, nie mam ochoty na party

Nie mam ochoty na świat, który był łatwy

A teraz nic nie jest wart, jeśli stoi jak martwy