TEB 200-1

By PRO8L3M

On Art Brut

Released on August 21, 2014

66K Views

Thumbnail

[Intro]

– Halo. Kto tam?

– Siemasz mordo. Jak tam żyjesz po wczorajszym?

– No kurwa ty, mózg wyrwany

- Mordo, kurwa, ja mam to samo. Ty wziąłem setę, weź tę fantazje, ja na dole czekam i byś zszedł szybko, co? Bo ja kurwa tutaj zaraz się przewrócę...

– O kurwa, właśnie się za to zabierałem, poczekaj, już zwijam to kurwa... Co jest? Ty, kurwa, coś jest nie tak, poczekaj...

– Co tam się dzieje?


[Zwrotka 1: Oskar]

Nie wiedział co go czeka, gdy otwierał szufladę

Gdzie grudy? Gdzie flota? Ktoś kradnie? Bezprawie

Opadł bezwładnie na fotel i kmini fortel

Jak odzyskać forsę iii... kokę. Zbiera fakty

Dwa dni temu włożył do szuflady, tam gdzie ma kompakty

Kurwa! Żarty – było, nie ma

Jak to się zaczęło? Cholera... wiem

Ten piątek po siłowni

Zhuśtał, odłożył, wagę skitrał za słownik

I zszedł przed blok coś spożyć

„Czy mogę prosić dwa razy sto żołądkowych?”

I byli ziomki, spłonął gibon, później wyszło, że pochłonął piwo

Potem pokrył kokainą szkliwo i spiął się jak jebany cyborg

Trochę. Skoczył na klawisz na dzban, zmienił sztany

Iść między panny ma plan

Sprawdził – jest hajs. Aha, poszli w pięciu

Dwóch niezbyt stan miało, zresztą jak co wieczór

A na imprezie? Wyrwał rakietę

Wrócił cierpem, cierp miał betę

W drodze wziął jeszcze setę ze stacji

Ona to plastik, więc krechę i do akcji

Ile numerów było? He, nie pamiętał

I tak się nie znał zbyt na cyferkach

Coś powkręcał jej, jebnęli po małej

A dalej dobrnęli ziomale. No, zrobił się balet

W zasadzie domówka

Pięć sztuk, sześciu typów, wódka

Piła cała szóstka

One też, dwie utlenione, lecz darła ryj ta mała pusta:


[Interludium]

– „Zabieraj te ręce! Ile razy mam ci powtarzać?”

– „Ty dobra, krańcujemy, idziemy po następną”

– „Jaką następną? Wy jesteście pojebani?”

– „Kurwa, weź nie pierdol, zamknij mordę”


[Zwrotka 2: Oskar]

Wyszli, bo skończyły się butle

Nie szli szybko, mała kończyny ma krótkie

Gadka o pizzy, trochę wyzwisk, śmiechów

Zero stresów, zero interesów, tylko knajpa

Nie marginesu, Magdy Gessler

Darcie jap, żadnych przestępstw

Padły kwestie: więcej balangi

Lecz część miała białe ujebane najki

Zostało ich trzech z szajki przed klubem

Ktoś rzucił luźne: „Proponuję burdel” – jedziemy

Bach, już łapał za komórkę

Chuj z tego wyszło, mieli z pięć dych w gotówce

I to na trzech. Pękł flakon

Dalej nie pamiętał

Skimał se na ławce przed klatką

I nagle se skojarzył, że jak zmieniał sztany

To skitrał do skrytki towar najebany

„O kurwa, ty, przypomniałem sobie, jest, ty...”

[Outro: Oskar & Steez]

Nachlasz się i zapominasz, potem siedzisz myśląc:

– Kurwa, ale rozkmina

I co z tym zrobiłeś?

– O człowieku, nie wiem

Lufa i se przypomnisz

– O człowieku, pewnie

Nachlasz się i zapominasz, potem siedzisz myśląc:

– Kurwa, ale rozkmina

I co z tym zrobiłeś?

– O człowieku, nie wiem

Lufa i se przypomnisz

– O człowieku, pewnie

Nachlasz się i zapominasz, miałeś z nią ustawkę

– To dziś, naprawdę?

I co teraz zrobisz?

– O człowieku, nie wiem

A co powiesz na lufę?

– O człowieku, pewnie