Released on June 1, 2016

22K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

Prawda dziś jest zbyteczna

Widać co pisze, dzień w dzień, stołeczna

Moja linia rządowa jest bezpieczna

Nie ma wyboru, śmierć jest konieczna

My czołgami, oni piją Ajran

A tu wcale nie słychać armat

Nie przestraszy nas dzisiaj wariat

ISIS, Dżihad, Al-Ka'ida

Sytuacja nadzwyczajna wszystko ułatwia

Na mój telefon czeka armia

Gdy akcja jest tajna brygada specjalna

Brat za brata, medal, odwaga – tak to działa

Ciemna ulica, ciało obok ciała

Terror da się odpowiednio wykorzystać

Uwierzył psychol w islam, ginie statysta

Gra o hajs przy stołach, front trzymam na dystans

Gdy w potrzebie ojczyzna, blau, czerwony naciskam


[Zwrotka 2: Oskar]

Czarne kombinezony, czarne maski

Lubię M4, ziomki stare M16

Z tej strony klamki ja, z tamtej napastnik

I chuj czy w tym szambie, czy w slumsie pakistańskim

Od gwiazd generalskich, oszczędny briefing, cel

Unieszkodliwiony to plony są kolejnych misji

Łzy sumienia? Nigdy. Zwątpienia? Znikły

Śmierć czymś zwykłym, nie myślę, uszczelniam zmysły

Ten budynek otaczamy dziś, biorę szluga od kumpla

Oddech równam, pełni półblask, to dżungla już

Siódma – trwam jak kukła, na butach brud od gówna

Kamuflaż mnie wkurwia, barwy to woodland

Nie przewiduje pudła, czekam na dogodny moment

Dziesięć stopni, wiatr północny w moją stronę

Palec jest spokojny, spust się odgniótł oporem

Strzał, blau, odrzut, zaliczony


[Zwrotka 3: Oskar]

Sprawdzam ładunek i zapalnik

Sprawdzam timer ostatni kabel dodatni tu

Każdy znam tajnik, na szkoleniu pozostali raczej fatalni

Ja mam talent, który Bóg dał mi, modlitwa i kładę się w sypialni

A o świcie się budzę, ubieram zwykle się krócej

Dziś pas idzie pod bluzę, odbicie me w lustrze bez zakłóceń

Zamykam drzwi chipem, by wyjść na podwórze

Modlitwę później w windzie powtórzę

Życie to nagminne koszmary

A niewinne ofiary to szczeble na drabinie wiary

Jak co dzień tych samych mijam milion ileś twarzy

Za chwilę znikną kształty, ja w imię chwały

A teraz jestem przy metrze, nitki trzeciej wejście

Nareszcie, nabite ludzkim zlepkiem wnętrze, tak jak miało być

8:00, Bóg jest jeden, nic nie słyszę, nic już nie wiem

Blau, wkrótce eden