Released on October 24, 2025

Thumbnail

[Intro]

W powiecie świeckim zabezpieczono blisko 3 tony chemikaliów. Z tych substancji można było wyprodukować 330 kg gotowego narkotyku o czarnorynkowej wartości ponad 6 milionów złotych


[Zwrotka 1: Oskar]

W dłoni plik, na przyzwoitości szwy

Na rzęsach łzy, a w oczach przymus

Na huśtawce ważą się sny, linie na blacie mnożą się jak tyfus

Na twarzy smaży się wstyd, nawet na spryt jest tu artykuł

Tonący chwyta się brzytw, odmień styks i masz tytuł

Patrzy Bóg, nawet mój cień nie wierzy w cud

Czekaj na śmierć, żona i SUV, domy jak z Canal plus

Jebać baśnie, wóda i rum, spust do ust, to nie król cnót

Masz mnie, trumna i gwóźdź, złap diabła za szyję, ma puls

Lecz w końcu zgaśnie

Świat szary jak nikiel, proch biały jak kitel

Śmiech przyklejony jak sticker, myśli ciemne, bo z czarnych liter

Lina już wisi, trzymaj nożyczki, tnij i przeproś mamę

Pazerność wylewa jak Nil, masz w tym skill jak Zidane

Auto to dom, nad głową dron to w tunel, Warzone nie Haiti

To wbija w parkiet jak Lеbron, w dłoni łom, w drugiej alibi

Plastikowa torba i gaz pieprzowy, solo na Mont Blanc

Pin za pinem, sim za simеm, gotówkowy Donald Trump


[Refren: Oskar]

Wszystko to jest chuja warte

Domy, chuja warte

Mordy, chuja warte

Szony, chuja warte

Torby, chuja warte

Zysk policzony, lecz to wszystko jest chuja warte

Cartiery, chuja warte

Papiery, chuja warte

BM-y, chuja warte

Kariery, chuja warte

Wyroki, chuja warte

Widoki, chuja warte

Tfuuu, zbiera mnie na wymioty, bo to chuja warte


[Zwrotka 2: Oskar]

Czy było warto? No chyba dobrze ukrywa Toyota hybryda

Bo nie jest za szybka, asfaltu nie zrywa

A może to tylko błędna perspektywa

Pieniądze, sława, rodzina i z przeszłości sprawa to się nie pospina

Przeraża cisza, przeraża mimika, ciebie nie powinna

Do luksusów wytrych to alkaloid

Małą łyżką można brać powoli

Dużą można kurwa mać do woli

Choć nie mówił Bóg, że bardzo zaboli

Strzelał w niebo byś, lecz brak naboi

Zabierz Boże se te pięć Meroli

Altruizm dzieli się przez egoizm

Tak wygląda mordo self-employed

Dorosłem szybko, horoskop z dziwką

Proroctwo wyrok, nie dyplom

Telegram pęka, nie stygnie pieczywko

Ręce się trzęsą, to symptom Edytko

Żyję nie myśląc zbytnio, będzie gorzej, źle już było

Gdy kula wchodzi przez gardło jak syrop

To gdzieś pod potylicą ma wylot

Tam po drugiej stronie murów wścieklizna

Piasek powoli przepuszcza klepsydra

Towarzysz ból, a słońce na przebitkach

W skrócie to kurwa jest cała deskrypcja

Zachwyt udławi, a zaszczyt wykrwawi

Nie ma w tym magii, a każda z tych plastikowych przyjaźni

Poranną kawę chętnie kiepem przyprawi


[Refren: Oskar]

Wszystko to jest chuja warte

Domy, chuja warte

Mordy, chuja warte

Szony, chuja warte

Torby, chuja warte

Zysk policzony, lecz to wszystko jest chuja warte

Cartiery, chuja warte

Papiery, chuja warte

BM-y, chuja warte

Kariery, chuja warte

Wyroki, chuja warte

Widoki, chuja warte

Tfuuu, zbiera mnie na wymioty, bo to chuja warte