Krzyk

By PRO8L3M

Released on May 22, 2014

17K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

Świt jest chłodny i deszczowy, zły, mżawka

Koszula nie jest gładka, bo ręka drży w drgawkach

To ten dzień

Ostatnie dwie doby, nerwy nie dają zgody na sen

Ciężki wdech, potrzebny tlen

Piszczy czajnik, czas na czaj lub czarną – z nazwy

Tyle w niej kawy, ile w tym kraju prawdy

W porannej prasie tłustej od wzniosłych haseł

Czytam, że rząd ma passe, że wzrosły płace

Znad gazety patrzę na butelki w rogu

Rozpuszczalnik w nich to wyjątkowo klasy pierwszej produkt

Cynicznie udaję, że to normalny ranek

To łatwe, nauczyłem się zapominać, bo żyję w kraju, w którym wrogiem jest pamięć

Spijam kawę, oczy kamer na murach powodują uraz jak u laboratoryjnego szczura

Zamiast życia, mam życiopodobny twór, a

Zamiast mózgu instynkt przetrwania i strach jak ten szczur

[Refren: Oskar & Steez]

Kiedy tysiące luster odbija tysiące prób

Odbija – tysiące snów gasnących jak szlug

Kiedy krzyk tysiąca głów jest milczący jak trup

Jeden obraz wart jest więcej niż tysiące słów

Kiedy tysiące luster odbija tysiące prób

Odbija – tysiące snów gasnących jak szlug

Kiedy krzyk tysiąca głów jest milczący jak trup

Jeden obraz wart jest więcej niż tysiące słów


[Zwrotka 2: Oskar]

Autobus, to koniec trasy; obserwowany bez przerwy

Spojrzenia tajnych jak giwery skierowane we łby

Tak samo ubranych kukieł, które boją się bać

Bo tu ludzie znikają, choć milicjant to co piąty z nas

Kolejki do kolejek, kartki – na nich nie pisz

Ziemniaki – tani przepis na obiad dla rodzin z czwórką dzieci

Fałsz żyje obok, możesz go dotknąć

Siedzi na tronie dumnie rządząc rzeczywistością

Dojeżdżam, plac, zimno, trzydziesty grudzień

Jestem czarnym punktem na czarnym tle w tym tłumie

Z mównicy dźwięków strumień całkowicie mnie omija

Dziwna jest czystość w myślach mych brudnych jak pomyja

Biorę w rękę butelkę, lekko trzyma zakrętka

Gdy oblewam płaszcz i twarz, odurza chmura natrętna

Czuję się dziwnie spokojny, chyba przez rozpuszczałkę

Dłoń mam zmrożoną, ledwo odpalam zapałkę...


[Zwrotka 3: Oskar]

To mniejsze zło niż śmierć milionów

Nieważny sposób, patrz na powód

Rozpalić sumienia ma krzyk syna narodu

Sensu czynu szukaj, nie naśladowców

Najcenniejsze jest mi życie

Nie odważyłbym się w twarz zaśmiać Bogu

Ogień trawi skórę, ból pali, czuję

Nie panikuję, nie poruszam się, nie krzyczę, zachowuję spokój

Wrzaski wokół kontrastują z tym, że jestem prawie martwy

Żywych proszę o nieodwracanie oczu

[Refren: Oskar & Steez]

Kiedy tysiące luster odbija tysiące prób

Odbija – tysiące snów gasnących jak szlug

Kiedy krzyk tysiąca głów jest milczący jak trup

Jeden obraz wart jest więcej niż tysiące słów

Kiedy tysiące luster odbija tysiące prób

Odbija – tysiące snów gasnących jak szlug

Kiedy krzyk tysiąca głów jest milczący jak trup

Jeden obraz wart jest więcej niż tysiące słów