Released on June 1, 2016

59K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

I tak do usranej już śmierci

Niżsi, coraz szersi, ewentualnie w dół piersi

Żyć na ziemi to stres, dziś jestem mądrzejszy

Chcę sjesty, a czuję się jak Kevin Spacey w K-Pax

Miej żonę, dom, auto, dzieci - potem je wykształć

Nie mrugaj, bo życie pomknie jak wystrzał

Zrób swoje, potem śmiało - zdychaj

Chwilę popłaczą, zwłaszcza jak zobaczą co żeś im zapisał

"Niemożliwe, ile?" Było straconych dni dużo

Ludziom, których kocham lecą łzy długo... przeze mnie

Przykre, lecz zwykle jest zbyt późno już... trudno

Zapijam wstyd wódką, jak zawsze

Nie, od teraz z tym kończę, rzucam dziś goudę

Skruszam w pył porcję, puszczam w dym piątkę

Mam syf w głowie i trzy fobie, wiszę kwit tobie?

Gwarantuję sobie, że się w nic nie wplączę więcej

Koniec z tym!


[Zwrotka 2: Oskar]

Czemu ta fura jest fajna?

Mówią design, co ja się znam na designach?

W gardło wtykają mi logo, próbuję zgryźć jak bajgla

Moja babka gdyby dowiedziała się

Ile wydałem na głupoty to by zmarła chyba

Kolorami skusił mnie szkarłat królewskich dzianin

Wiem, dawałem się mamić nie dzień - latami

Zgolone cipki, szczupłe blondynki, stringi czasami

Rana w głowie krwawi, nie to nie był karabin

Łyknąłem wabik, w porę mnie zadławił, pluję pełen wstrętu

Kryształ wygląda ładnie, lecz pęka jak szyba w Mercu

Kilka osób trzymam w sercu, zawsze

Dawaj szybko to teraz się zatrzymam w miejscu pierwszy raz

Spojrzę daleko, znam kierunek

Jebać fortunę, koniec pigułek, płonie rachunek

Zatrułem życie, a ten klub to jest zaułek

Teraz albo nigdy, bo jeśli się będę zastanawiać dłużej to

Stchórzę