Interpol

By PRO8L3M

On Widmo

Released on February 7, 2019

101K Views

Thumbnail

[Refren]

Siądź na chwilę i lećmy

Pieprzyć bilet i jeśli

Ja pragnę życia i śmierci

Ty płaczesz oceanem łez

Zatrzyjmy zapachy, ślady

Żyjmy nie chcąc się naprawić

A widząc w tle światła obławy

Niech pomaga nam deszcz


[Zwrotka 1]

Uciekam od tanich bud z masażem

Od blantów z haszem, awantur z gazem

Kwadratów z metrażem, by w nich sam się zestarzeć

Od życia, które każe być wyścigiem marzeń

Od sugestii "Mordo, tak masz żyć"

Ty, dzięki, kurwa, musisz iść

Od dziewczyn, które piszą na priv, proponując sny

Ty mówisz, że masz dość Prady i Gucci

Pracy, która działa jak łyk miksu trucizn

Plakatów, które pokazują Ci jak żyć musisz

I typa, którym się kurwa zajmę jak wróci

Dość prochów na pewność, alkoholu na bezsenność

Kremu pod oczy na codzienność i pięciu kaw dziennie

W kit uśmiechu na gębie, życia bezbłędnie i chwil beze mnie


[Refren]

Siądź na chwilę i lećmy

Pieprzyć bilet i jeśli

Ja pragnę życia i śmierci

Ty płaczesz oceanem łez

Zatrzyjmy zapachy, ślady

Żyjmy nie chcąc się naprawić

A widząc w tle światła obławy

Niech pomaga nam deszcz


[Zwrotka 2]

Jebać bilet ten w jedną stronę, polecimy bez

Nie do trafienia jak torrent

Ja i ty i koralowe atole nie powiem nikomu, nie że zapomniałem tylko to pierdolę

Spotkajmy się o ósmej pod lombardem

Będę śpiewał piosenki, których puenty są czarne

Nie dlatego, że czuję dla szczęścia pogardę

Tylko tak wychodzi łatwiej z przepalonych wódą gardeł

Sprzedamy wszystko co mamy

Ja opierdolę stash, a ty skasuj Instagramy

Jebać plany, mam skitrany wielki diamentowy kamyk

A dla ciebie lewy paszport, to wystarczy na Bahamy

Zaprosimy wszystkich, do mnie na kwadrat

Będą lecieć goudy, wielkie bomby jak na Bagdad

A gdy będą najebani, ukręcimy się w noc złą

Której jedni unikają, a dla nas jest słodką


[Bridge]

To jak świętość, te fragmenty w pamięci

Razem chronią mnie przed śmiercią

Sam się truję swym życiem jak rtęcią

Jestem sam, bawię się pętlą

Wdycham oddech twój jak mentol

Gdy my tańczymy flamenco, tam gdzieś szuka nas Interpol

To jak świętość, te fragmenty w pamięci

Razem chronią mnie przed śmiercią

Sam się truję swym życiem jak rtęcią

Jestem sam, bawię się pętlą

Wdycham oddech twój jak mentol

Gdy my tańczymy flamenco, tam gdzieś szuka nas Interpol


[Refren]

Siądź na chwilę i lećmy

Pieprzyć bilet i jeśli

Ja pragnę życia i śmierci

Ty płaczesz oceanem łez

Zatrzyjmy zapachy, ślady

Żyjmy nie chcąc się naprawić

A widząc w tle światła obławy

Niech pomaga nam deszcz