Heat

By PRO8L3M

Released on June 2, 2015

27K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

Wózek jest walony, chce 2 miliony w wartościowym wekslu

Jest transport bankowy, dzwon i kilka bardzo drogich sekund

Wzrasta moc stresu, od euforii krok, algorytm do sukcesu działa

Broń w ręku uzależnia jak sztos, strzał pistoletu

Kolejne trzy trupy, już nie reagujesz na krew

Dawno zgubiłeś wstręt, ciebie mobilizuje cel

Twój chłodny spokój rekompensuje temperaturę scen

Fachowcy i że dogodne miejsce na zbrodnie odnotowujesz też

W fachu od dziecka, krew zimna jak Specnaz

Rzucić wszystko w 30 sekund - ta z reguł jest najważniejsza

Kobieta? Cóż, było parę bliższych

Gdy wrzątek akcji już wystygł zapach jej ci miesza zmysły

Z urzędu wiesz, że nie robią błędu w emocjach

Póki nie zdechniesz powinni się strzec jak są winni, bo sprostasz

Tam na dole, ta postać, czy wypuścić sforę na rozkaz?

Czekasz spokojnie, by rozpadł się, nie mógł jakkolwiek wydostać


[Refren: Steez]

Stres, prochy, ćpuny, szlochy

Śmieci, brudy, grzechy, zwłoki

Kłamstwa, płacz, krew, kłopoty


[Zwrotka 2: Oskar]

Dotyk zwłok, na ręce płacz

To jak doping, kopie ci serce i twarz

Stres, prochy, ćpuny, szlochy

To napędza jak pociski, trwasz

Grzebiesz w ludzkich śmieciach

Jak zwierze szamiesz brudy, w grzechach

Wszystko co cię podnieca

Za sobą smugę ognia rozniecasz

Chciałbyś ją zabrać tam

Chciałbyś nie uprawiać kłamstw

Życie barwi hajs i emocje

Ty i ona, terytorium zamorskie

Takie proste jak brudne pieniądze

Choć prawie jej nie znasz

Jej widok upewnia

To nie jest kolejna z tych kurew na nocleg


[Zwrotka 3: Oskar]

Stajesz twarzą w twarz ze sobą

Patrzysz jak w lustro

Nie jesteś w grupie

Tych partaczy, których mnóstwo w sumie

Istniejesz jako wróg i przyjaciel

Zarazem, jak złodziej i kradzież

Jednej historii współpasażer

Choć to trudno zrozumieć

Śmierć cię nie wystraszy

Ciebie karmią dramaty

To jedyne co potrafisz

Więc najwyżej się wykrwawisz gdzieś martwy

Gdy spojrzałeś sobie w twarz

Wiesz, że będzie cięższy koniec

Lecz nie zawahasz się

To obszar klęski - słabszy musi pierwszy polec


[Zwrotka 4: Oskar]

Target to bank, by wybrać pensję

Pachnie szmalu, ryza w sejfie

Pakujesz ekspres, ładunek - ciężkie

Chwytasz, w chuj nieporęczne

Ciarki dla nich są w prezencie

Samary pełne

Wszystko, czas na ukrętę

Banknoty zmieniły szybko frekwencję

Pochowałeś prawie nadzieję

Lecz nagle zgłoszenie

Masz adres, jedziesz

Tym razem brutalnie dosięgniesz

Jak w transie biegniesz

Zaraz zacznie się, są w aucie

Więc bierzesz je na cel delikatnie i pewnie

Strzał, odrzut szarpie potężnie


[Zwrotka 5: Oskar]

Jeśli pewne zwycięstwo się zmienia w klęskę

To zbędne jednostki zmieniasz w powietrze

Jebać partnerkę i plan na odejście

Zrobić to lepiej jest własnoręcznie

Cent za centem

Łamiesz ich jak żebra prętem

I choć jak C3 niebezpieczny jesteś

Może trafić się postać gorętsza jeszcze