Released on March 10, 2018

49K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Oskar]

Pogoda nie rozpieszcza, ale jak masz to grzeje

Odkleja się jak paznokcie jej, a twarz matowieje

Ta, nie ma kto polać, sam poleję

2018, nie biorą aut złodzieje

Nie będzie drugich ofert, mój koń to szóstka

Hydrokortyzon, po coś wziął te stówy dżokej

Przy barze obok pusty hoker

Plan na potem – na kuponie pięć oczek

Ona hotel, szkopek wódy, poker

450, ciut za drogo, idź marudzić kurwa obok

Nie masz, a przejebałeś na bluzach logo

Cyganki nie powróżą z ręki, w fusach mogą

Na pobudkę nie ma kawy, kop zamyka usta wrogom

Ciasno tu jak w awionetce, jest wilgotno

Ale ręce i tak każdy miał bardzo lepkie

W prawej trzymam to, co każdemu jest tak konieczne

W lewej trzymam krzyżak, nitki są w marionetce


[Zwrotka 2: Oskar]

Nie jesteś tu bezpieczny, ona nie ma majtek

Ale w sumie nie krzycz, na jednej ma dziarę, a na drugiej pieprzyk

Jeśli nie ma ćwiartek, to pięć rudej większych

Kolejny pies w T-czwórce, walę na inwencje twórcze

Magnez na częste skurcze, blant też, i jeszcze w rurce

Marznę, trzymam ręce w kurtce

Downie, to nie hajs te parę stów spiętych w recepturce

Palę, płonie, nalej, podnieś, mam je obie, w telefonie

Bajek trochę, kłamie dobrze, wstanę, może; walę, koniec

Nie ma się co przejmować, myśli coraz zdrowsze

Paranoje produkuje coraz słodsze głowa

Auta coraz młodsze, dupy coraz droższe

Narkotyki coraz nowsze, coraz krótsza jest po nocce doba

[Outro: Oskar & Steez]

Dwie dyscyplinarne i wchodzą czarne

Mordo się szarpnę, obstawiam skrajne

Braciszku, jest pretekst, bo krzywo na bębnie

Ryjku, lornetę, bo gramy w spółdzielnie

Dwie dyscyplinarne i wchodzą czarne

Mordo się szarpnę, obstawiam skrajne

Braciszku, jest pretekst, bo krzywo na bębnie

Ryjku, lornetę, bo gramy w spółdzielnie