Released on March 16, 2018

34K Views

Thumbnail

[Refren: Oskar]

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie ufam nam, nie ufam nawet sobie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi ogień mam

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie ufam nam, nie ufam nawet sobie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi ogień mam


[Zwrotka 1: Oskar]

Okno się odsuwa, ja odczuwam

Że ściany stają się jak milion okrągłe

Skupiam wzrok ciągle, a parkiet składa się w blond Giocondę

Ona gnie się jak promile mordę

Wyciąga sztylet, by wbić mi w żołądek

Siadam na fotel, a dopiero potem myślę, że na chwilę usiądę

Ooo, sufit jest niebem, sztos, diamenty śniegiem

Co? Puścić się biegiem? Ej, dajcie mi jeden

I płacze i się śmieję, i bawię się z cieniem

Ucisk mdleje, od wódy? Nie wiem

I nagle ten pokój, ten brud

A na oknie topnieje lód jakbym powrócił z piekieł


[Refren: Oskar]

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie kocham nas, nie kocham nawet siebie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi jeszcze mam

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie kocham nas, nie kocham nawet siebie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi jeszcze mam


[Zwrotka 2: Oskar]

Pokój się rozjeżdża, czuję rąk ciężar

Padam jak brzoza, ściany szamie pożar

Kłuje alert jak sonar w lustrze jej twarz

Choć ją poznałem wczoraj

Kiedy do niej coś wołam

Zwierciadło wciąga me dłonie jak smoła

Jej twarz z lustra myją fale z morza

A moją głowę muska aureola

Gdzie się kręcą butle i pełzną pliki

A ja kręcąc lustrem, rozkręcam pokój

Jak typy strucle na trybiki

I kręci się świat, męczą krzyki

Coś jęczy? To ja, przed tym lustrem zbitym

I nagle ten pokój wraca

Obskurne ściany, a na grzybie żółte graffiti


[Refren: Oskar]

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie szanuję nas, nie szanuję nawet siebie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi przecież mam

Pokój tonie w brudach, za szybą jest lód, na lustrze fant

Nie wiem kto zbladł, bo nie ma tu w sumie lamp

Nie szanuję nas, nie szanuję nawet siebie sam

Nabijam i jaram, a jak żar nie działa drugi przecież mam


[Zwrotka 3: Oskar]

Ściana odpływa ja odkrywam, że nie ma ściany zostały plamy

Plamy w kształcie ludzkich twarzy, przeze mnie oszukanych

Na glebie dywany, toccatę D minor grają nam organy

Moje oblicze to odbicie w ich gałkach ze szkła odlanych

Ich śmiech mroczny, ja w strachu oczy odbijają się jak kauczuk

To skraj dachu ja jak na kacu

Skoczyć? Pokazać światu?

I biegnę w miejscu, koniec, do piachu

Groby, kwiaty, pętla czasu i gdy już mam dość kazamatów

Wracają brudne ściany i zerwany brzeg plakatu


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]