Forever

By PRO8L3M

On PROXL3M

Released on December 1, 2023

10K Views

Thumbnail

[Cut]

Forever

Cruising together


[Zwrotka 1: Oskar]

Jest między nami różnie, trafiam słowami w próżnię

Uczuciami również, się na bank dziś spóźnię, to ze łzami mówię

Tony łez z tobą czy bez - wybieram drugie

I ci ludzie ze swoimi radami znów, strzela chuj mnie

Kiedyś miłość, dziś nawet nie lubię w sumie

Kiedyś się tliło dziś nawet nie mrugnie

Nie pytasz jak popołudnie

Ja też sunę zbyt dumnie by szukać win u mnie

Jest hajs lecz życie cuchnie

Mieliśmy być po ślubie, gdy bukiet zabrałaś druchnie

W tej sekundzie się odsunę i w samotności sam na siebie wkurwię

Brak ciеrpliwości, brak obecności, sztucznie próbujemy trwać w tym gówniе

Myśli stroszą się jak pudle

Ja zamknięty w tym pudle czuję, że wybuchnę

Pomięty list biorę w dłonie i go znów mnę

Okruchy pozostały mi okrutne


[Refren: Oskar]

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi


[Zwrotka 2: Oskar]

Czy to możliwe, żebym był z tobą całe życie?

Mi przyszłość czasem śni się

Ten obraz to tanie szkice

Ty dla mnie idziesz, a ja to ćpanie, picie

Choć w sercu dalej tli się to złamane zalepi się

Błąd za błędem, stąd zapędy by nawzajem mścić się

Myśli znam swe skryte, napisać łatwiej niż powiedzieć, tak więc piszę

Topiłem w wódzie, by nie topić w nadziei się

Zamknięty strach mój gdzieś głęboko tam gdzie krzyk jest niemy

Który słowa nie wydusi, a jedynie znajdzie ciszę

Niech ostatnie chwile razem chwycę, to co doskonałe dziś jest

Jutro będzie świadkiem tej najbardziej przejebanej z bitew

Nic nie zostanie z liter, mi w samotności pozostaje dalej dziczeć

Ewentualnie krzykiem budować na gęstnącą chmurę marzeń stryczek

Spalić stare klisze, z nimi wymazać z pamięci twe oblicze


[Refren: Oskar]

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi


[Zwrotka 3: Oskar]

Pijany krzyczę na ulicy coś do obcych ludzi

Nóż mi się otwiera sam na piersi ten nieznośny uścisk

Chciałbym ich rozerwać na strzępy, a nie spocony budzić

Przez nieznany strach, który mnie w środku nocy dusi

"Po co?" pytam się sam siebie po raz chyba setny

Najpiękniejszy dzień się staje szpetny

Krew buzuje w moich tętnicach jak lawa Etny

Czerwona łuna otacza księżyc srebrny

Rzucam butlą w beton, roztrzaskuje się jak Lego

Ja wściekły jak McGregor, szukam jak popieścić ego

Oczy wścibskie tylko śledzą momentu najgorszego

By zrównać cię równo z glebą

Z rozjebanej twarzy płynie krew i nie smakuje nic tak

Widząc mnie codziennie w tym stanie sąsiedzi sądzą, że to mój jest przysmak

Dni mijają - z zewnątrz git, w środku jest blizna


[Refren: Oskar]

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi

(Forever)

Mam już takich parę blizn

Ty też, będziemy więc to samo śnić

Ktoś musi zostać, ktoś musi wyjść

W każdym razie tam są drzwi