Released on March 6, 2020

21K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Leci dym ja rysuję smugi na nim

Oczy mam sklejone jak kciuki jointami

Puszczam kolejną chmurę z ust jak moją emeryturę ZUS

W szkiełku z ambony muli Donald Tusk, ale to dym mnie zdążył omotać już

Samotność jest największa w ciszy, a cisza jest jak Toyota Prius

Rysuje te smugi, a smugi składają się w paski, a paski w obrazki

Ja życiu pokazałem swe zwycięstwa, a czas mi porażki

Od żaru odbijam śmiech jak odblaski aż zrobiły mi się odciski od maski

Nadzieja ma oczy niebieskie jak husky, a krew jest czerwona jak dziwki podpaski

Czuję się mocny i nagle czuję się znów słabo z dymu formują się twarze niewidziane dawno, a kilka z nich już zgadło

Że mają siłę i mogą zrobić mi krzywdę i mogą mi wbić nóż w gardło

A myśli które miałem tylko dla siebie, ale jakimś patentem coś mi je ukradło

Każde ciało przeistacza się powoli w kości

Jak masz siłę, sam stworzysz sobie zbieg okoliczności

Zmiany są dobre, ale nie wierzyć w nic niezbyt jest świeżo

Bo nie da się ufać żywym postaciom, które w nic nie wierzą

Co u mnie słychać, miałem w sumie pisać, ale w pamięci więcej luk niż dziur w Levisach

Kreśli na kartce linie dumnie pisak, ale zawsze wychodzi mi szubienica

Dym powoli gaśnie i chyba zapłonie zaraz jak się wkurwię, shisha

I mimo próśb, aby ktoś się odezwał, odpowiada mi tylko dumnie cisza


[Refren]

Duchy mierzą mnie swoimi, pustymi ślepiami

Patrzymy na siebie więc długimi minutami

Wciągam tlen i zamiast krzyku mamię ich chmurami

Dym ma ostry posmak, krew smakuje umami

Duchy mierzą mnie swoimi, pustymi ślepiami

Patrzymy na siebie więc długimi minutami

Wciągam tlen i zamiast krzyku mamię ich chmurami

Dym ma ostry posmak, krew smakuje umami