Released on October 24, 2025

5K Views

Thumbnail

[Intro]

- Wiesz, czasem mam wrażenie, że dzień się kończy szybciej niż się zaczął

- Normalne, zegarek zawsze wygrywa

- A ty? Jakbyś mógł... co byś zmienił w swoim życiu

- Pewnie datę ważności

- Ty zawsze musisz żartować

- A po co się rozwodzić... Masz szlugi?

- Przecież wiesz, że rzuciłam...


[Zwrotka 1: Oskar]

Królestwa upadają, więc czemu miałbym nie upaść

Chuj mnie obchodzi upadek, zwłaszcza jeśli dałby rezultat

Mnóstwo opinii niezgodnych z moimi, więc chuj mnie obchodzi co z nimi

Ziomek mi bliski zwariował, dziś patrzy w niebo, może coś rozkmini

Widziałem sto razy jak inteligentni ludzie tracili dla rzeczy rozsądek

Hazard, zniweczy dorobek, dragi i alko rozpieprzą żołądek

Ja stawiam przyjaźń na pierwszym miejscu, ale nad nią rodzina

Z rodziną wychodzę dobrze na zdjęciu, chyba że się w weekend odpinam

Potrafię trzy dni pić a kochać trzy dni mi ciężko jest jakoś

Widać co jest mi potrzebne, przyjrzymy się szczęścia pierwiastkom

Przyznam się szczerze, dawno nie płakałem i teraz się zastanawiam

Serce mam z lodu, czy po prostu wpierdalam życie, jakby to była sałatka?

Jestem pomiędzy bogactwem a biedą i dziękuję wam - pojebom

Bo zrozumiałem dwie strony medalu, mój sukces to wasz poniekąd

Pierdolę piątek trzynastego, bo kurwa nie wierzę w banały

Opowiadają o mnie sensacje, a nawet obok mnie nie stały

Wypierdalaj od mojego stołu, bo tutaj jest miejsce dla dziewczyn

Miejsce dla długich rzęs i długich nóg, kurwa mać, nie krzycz

Podwórkiem żyliśmy jako chłopcy, te obie siostry miały odrosty

Podwórka już nie ma, jest biedra, kup żołądek-mięta i nadaj InPosty

Że możesz być kimkolwiek mówili ci w szkole, ale "You know mate"

Nie da się być kleptomanem bez ręki, bez trybów reklamować Colgate

Życie jest nudne i głupie, kiedy oglądasz je przez negatyw

Masz dwa etaty, a osiem lat to jeszcze sto dwie raty

O czym są nasze rozmowy? Spytałem lecz zdążyła się już rozebrać

Całe życie ćwiczyłem, więc nie jest mi się za kogoś trudno przebrać

Lampa jarzyła się ledwo, gadałem mądrze - elokwencja

Nie jesteś mi niepotrzebna, lecz zejdźmy na ziemię - dekompresja

Życie nie musi się kończyć agonią, kurwa, to takie gdybanie

Wszystko jest tu popierdolone jak wzory na perskim dywanie

Atmosfera jest gęsta od szlugów, a świat jest pojebany

Sos z muzyki jest dojebany i nie trzeba znać ziomek gamy

Nie potrafimy rozmawiać i nie potrafimy się cofnąć w czasie

Zdecydowałem, że jutro zamiast się napierdolić, odwiedzę babcię

Nie powinienem był prowadzić ale po coś kupiłem tą bejcę

Na tylnym dziewczyny, ja w środku, kieruje ziomek, wczoraj stracił lejce

Czasem wystarczy cierpliwość, a czasem potrzebny jest college

Byś może ona tobie jest potrzebna, a jej potrzebny jest bolec

Ty bardzo lubisz ją z bliska, ale wolicie się na odległość

Dla ciebie zamieni willę na blok, gated community na getto

Mam takie dni, że nie chcę się budzić, czasem jestem rannym ptaszkiem

Niby idą razem, ale ona zasłania na twarzy rany daszkiem

To jest właśnie Polska - słyszę wołanie o pomoc, ale nie pomogę

Namalowałem jej obraz, podaj ognia, podpalę autoportret

Jakby mnie miała martwić przyszłość to niech mi będzie lekką ziemia

Możesz się najebać sam, lecz do sukcesu potrzebna jest obsesja

Chcesz? Masz? Pragniesz? Przestań, bo chyba się nie dogadamy

Tragedię goni tragedia, a my jesteśmy tylko robakami