Stereo Typ

By PlanBe

On ̶M̶O̶D̶A̶

Released on January 11, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1: PlanBe]

Oceniać może mnie tylko przyjaciel, bo zna mnie - a wy mnie nie znacie

I nic nie kumacie i robicie live'y by zwiększyć se zasięg, ja robię te rapy na chacie

Cwele chcą robić tu na tym już papę, nic poza imagem nam kurwy nie dacie

Że robię se śpiewany traczek (to nic tu nie znaczy), bo zoba jak lecę na trapie

Wpieprzacie się na nie swój teren, my ledwo ponad podziemiem jak suteren

Mam brudne myśli, a czyste mam sumienie

Pytasz czy pieniądz mnie zmienił - no w sumie nie

Kolegów rzadziej tu chyba widuję, lecz dbam o relacje, bo nie jestem chujem też

Dziewczyna płacze gdy nie opanuje się, szanuję ją póki ona szanuje się

Nauczycielka wstawiała uwagi za uśmiech, myślała, że się z niej śmieję

Ciągle mówiła, że ten to daleko nie pójdzie, kiedyś go spotka na glebie

Teraz zarabiamy parę tysi w tydzień za uśmiech, kiedy skaczemy na scenie

Tamte uwagi to sobie zachowaj na później, albo zachowaj dla siebie - be

Nastaw se stereo typie kiedy tylko wchodzisz w to

Nie oceniaj po stereotypie, bo za bardzo jeszcze się zaskoczysz ziom

Parę razy tak naiwnie na to się nabiłem i teraz mam schody wciąż

Jak mam iść po trupach wejdę se prędzej po linie nie zawiodę moich mord


[Refren: PlanBe]

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to, co mam

Nie mógł tego mi przewidzieć, typie, żaden mag

Nie mógł tego mi przewidzieć żaden tarot z kart

Pracowałem tak uczciwie, że to chcieli skraść

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to, co mam

Nie mógł tego mi przewidzieć, typie, żaden mag

Nie mógł tego mi przewidzieć żaden tarot z kart

Pracowałem tak uczciwie, że to chcieli skraść


[Zwrotka 2: Sarius]

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to co mam

Ręce miałem sine i na siłę już nie mogłem spać

Śpię przy świecach po tabletkach, myślę czy się spalę tam

Nie wiem czy to jest nadzieja na to czy też przed tym strach

Muzyka jest moim ciałem, rozdrapuję projekt jak ranę

Chcesz mi zabić szansę na amen? Będziesz bał się oczu nad ranem

Ateistów tworzę - nie chciałem

Lecę tak bosko, że tracą w to wiarę

Mówili mi, że to jest nieosiągalne

A teraz mi mówią "to nie jest na stałe"

Nie będą nic mówić jak tylko popatrzę

Mój sukces to w gardle im staje - jest głazem

Niepowodzeniem i żalem, złością na siebie, koszmarem, myśleniem czy to przetrawię

A miałem tylko tę pasję, nigdzie w życiu się nie widziałem

Naprawdę gdyby nie Bartek bym powiedział "nie istniał plan b dla mnie" (Antihype)

Dzisiaj to wniosłem i jestem już dalej

Po śmierci zakopią to w ziemi jak diament

Jak patrzyli na mnie to z góry jak zawsze

Czekałem na dole cierpliwie jak diabeł


[Refren: PlanBe]

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to, co mam

Nie mógł tego mi przewidzieć, typie, żaden mag

Nie mógł tego mi przewidzieć żaden tarot z kart

Pracowałem tak uczciwie, że to chcieli skraść

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to, co mam

Nie mógł tego mi przewidzieć, typie, żaden mag

Nie mógł tego mi przewidzieć żaden tarot z kart

Pracowałem tak uczciwie, że to chcieli skraść


[Zwrotka 3: PlanBe]

Wychodziłem se na spacer, to patrzyli na mnie lekko w szoku

Nie spuszczałem nigdy gardy, nie spuszczałem wzroku

Kiedy wszyscy na dnie mnie widzieli wokół

Brali co popadnie, kiedy stałem z boku

Mieli ciuchy ładne, i tu parę korków z boku z białym najkiem

Wtedy często nie było nas stać wiesz, wtedy często siedziałem na ławce

Wtedy nie mogłem uwierzyć w siebie, trenowałem przed i po obiedzie

Oni trawę, chlanie i pod sklepem, w pierwszym składzie se pograłem mecze

Teraz w rapie strzelam sobie gole, głupi nie pierdolę, że se zjadam scenę

Jak mnie miałeś za idiotę koleś, to przeprosisz gdy tylko spojrzysz na siebie

Mieli mnie za gracza na rok jeden, Stereotyp to nie moje brzmienie

Otwórz oczy, ale zamknij gębę, chcesz zaszkodzić mi to jesteś w błędzie


[Refren: PlanBe]

Nigdy nawet tu nie śniłem, by mieć to, co mam

Nie mógł tego mi przewidzieć, typie, żaden mag

Nie mógł tego mi przewidzieć żaden tarot z kart

Pracowałem tak uczciwie, że to chcieli skraść