Released on April 8, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Zawsze byłem dzieciakiem, nie na bakier z prawem

Raczej z prawej z plecakiem zarzuconym na ramię

Oceny sprawiały mamie nie małą satysfakcję

Więc miałem parcie by starać się jeszcze bardziej

Też chciałem zostać piłkarzem, jak każdy w naszej bandzie

Raz grzałem ławę, raz grałem jak Dani Alves

Na koszulce szczęśliwy numer czternaście

Dawał mi siły, wtedy były ważne dla mnie

Po warunek fizyczny wciąż wyniszczał mnie mentalnie

Właśnie z tej przyczyny gardzili mną na murawie

W końcu rzucili to wszyscy, wyrośliśmy

Każdy poszedł w swoja stronę szukać sobie iskry

Nie powiem, że byłem inny, oryginalny

Bo bałem się wychylić poza szyki tych normalnych

Może się nie mylisz mówiąc mi, że mogłem walczyć

To były tylko sny i byłem naiwny jak każdy


[Zwrotka 2]

Przyszedł czas zajawek ulotnych jak bańki

Nie liczę was już nawet, młody chciał być fajny

Wtedy zacząłem prosić tatę o te najki

Które teraz leżą w szafie, nie są białe tak jak AFki

Później doszły do tego te fajne czapki

Do dzisiaj mam manię, robię wystawę sobie z szafki

Było skakanie, jeżdżenie, granie i wszystko na nic

Nie mogłem odnaleźć siebie, to brzemię chciałem strawić

Lecz przeznaczenie w końcu rozłożyło karty

I ubrało w znaczenie zwykłe, tanie słuchawki

Zacząłem wierzyć w siebie przez to brzmienie na zawsze

I zyskałem coś więcej niż nadzieję na starcie

Odkryłem płomienie i były szczerze realne

Więc rozładowałem atmosferę wersem na kartce

Poznałem panią wene, dała tchnienie w biografie

Którą teraz na scenie złożę tu w jeden kawałek


[Zwrotka 3]

Po roku ćwiczeń uzbierałem na majka

Traktowałem go jak dziewice i chroniłem jak matka

Wtedy już tym żyłem, tych linijek jak w bajkach

Najebane w każdym zeszycie nie zliczę na palcach

W końcu wypuściłem swoje pierwsze nagrania

(Plotki) to była motywacja do działania

Bartek wreszcie na poważnie zajął się rapem

Choć za plecami słyszałem miliony obelg i zażaleń

Pytali z niedowierzaniem, czy ten gruby frajer

Na serio wydał kawałek i teraz wozi się stale?

A ja tylko chciałem podzielić się tym ze światem

Bo wreszcie odkryłem talent i dałem wszystko na szale

Tą wiarę już w sobie miałem, nie bałem się wyjść przed szereg

I wcale nie jest inaczej choć wcale nie jestem pewien

Czy złamię tą barykadę i zrzucę z siebie to brzemię

Którym obarczyło miasto mnie, te sny są we mnie