Released on November 9, 2018

Thumbnail

[Refren: Pikers]

Jeśli ma wpaść dziś tu kwit, muszę zapierdalać

Na mojej osi nie ma nic i jest zawsze siara

I jeśli podjadą tu psy, musisz nagle spadać

Nie będzie problemów na dziś, nawet tak nie gadaj

Ja jestem z tych, których tu nie kręci wcale sława

Jeśli też masz to we krwi, musisz prawdę dawać

I to twój wybór czy ten speed, czy poranna kawa

I zawsze garda trzymana - to normalna sprawa


[Zwrotka 1: Pikers]

Czy może szablą władasz

Ja nie wpierdalam tu się w bit, choć wojnę znać wypada

Dzieciaku lepiej napierdalać dalej Counter Strike'a

Żebyś nie skończył tu na klatce, pusty w samych majtach, ty

Pare gietów to minimum, płonie lemon mi

Tera babka pyta się skąd to się wzięło mi

Nie odwracam nawet głowy kiedy płonie chemol

Z fanami przybijam nową umowę o dzieło

O dziwo udało się jakoś utrzymać label

O dziwo z koleżką nadal umowy na gębę

I jak radzimy se tutaj, no to poradzimy wszędzie

I ten trap tak po tych blokach lata, jak gołębie

Jak gołębie, jak gołębie

Ona nie zatrzyma się gdy trzyma chuja w gębie

Nic nie przejmuje, kiedyś ten dzień nadejdzie

Dziś się pieprzy w najlepsze, a mi więcej się nie chce

Póki kwity nie zapełnią moich szuflad

Wiem, że dopiero 20, ale mówię do jutra

Staram się ustać, staram nie wcierać w futra

Nie chcę was poznać, nawet nie chcę was uznać

Nie podskoczysz do mnie z takim podjebanym featem

Zajebanym trackiem robisz niebywałą lipę

Mówią na mnie ujaraniec, mówią na mnie Piter

Gadaliśmy, nienagrane, ustawiam granicę

Gdy boisko oczyszczone jest, można grać

Możemy to zrobić lepiej niż ten typ, bo nas stać

Nie przychodzisz na koncerty, ale jest twoja blać

Nie wiem o co tobie chodzi, bo mi chodzi żeby grać

To cię weźmie za fraki, jak chłopaki z bramki

Twoje miasto runie przy tym jak jebane Nankin

Chcesz z nami w szklanki lać czy chcesz z nami w szranki?

Chcesz z nami jechać, ale nie mamy damki


[Refren: Pikers]

Jeśli ma wpaść dziś tu kwit, muszę zapierdalać

Na mojej osi nie ma nic i jest zawsze siara

I jeśli podjadą tu psy, musisz nagle spadać

Nie będzie problemów na dziś, nawet tak nie gadaj

Ja jestem z tych, których tu nie kręci wcale sława

Jeśli też masz to we krwi, musisz prawdę dawać

I to twój wybór czy ten speed, czy poranna kawa

I zawsze garda trzymana - to normalna sprawa


[Zwrotka 2: Koneser]

Czuje smaka, pytam się znów

Nie wychodzę tam na lokal bo tam ciągle pełno głów

Świecą się jak brokat nie ma nawet na to słów

A twój ziomal gdzieś w obłoku zajebany niczym snoop

Tylko i wyłącznie nie wiem co twoja ekipa gada

Mikrofon wyłączcie bo was zgaszą w proch jak kiepa z bata

Usiądę dziwko wygodnie, chłop mi zara VIPa nada

Noszę nisko spodnie jakby chciała siadać mi na flaka

Jestem sercem wojny tak jak pierdolony Bagdad

Nie robię gwałtownych ruchów by się wyrwać z bagna

Tamte płyty wyrzucam do kosza, potem robię dunka

Nigdy nic się tu nie zgadza, weekend w mojej głowie z ranka

Kiedy myślę o tym, wtedy nagle tu brak snu mi dany

To nie Guns N’ Roses, tera tu na blokach tulipany

Dla głupich dzieciaków tera kurwa tu co drugi znany

Jak schudniesz na wadze tylko wtedy zrzucisz kilogramy


[Refren: Pikers]

Jeśli ma wpaść dziś tu kwit, muszę zapierdalać

Na mojej osi nie ma nic i jest zawsze siara

I jeśli podjadą tu psy, musisz nagle spadać

Nie będzie problemów na dziś, nawet tak nie gadaj

Ja jestem z tych, których tu nie kręci wcale sława

Jeśli też masz to we krwi, musisz prawdę dawać

I to twój wybór czy ten speed, czy poranna kawa

I zawsze garda trzymana - to normalna sprawa