Released on June 28, 2013

Thumbnail

[Intro]

Dokładnie tak. To jest świat mężczyzn

Ale głowa do góry, kobietko nie poddawaj się lękom

Jestem z tobą...


[Refren]

Wiem, że wszystkiego masz czasem dosyć

Zrób to! Podnieś głowę i rozpuść włosy

W te naznaczone grudniem popołudnie

O jedno cię proszę - chcę widzieć twój uśmiech


[Zwrotka 1]

Życia nie widzisz w kolorach tęczy

Na twoich policzkach tylko jego szorstki język

Polegałaś na czyimś słodkim sercu

I zjadłaś całą paczkę tych pieprzonych cukierków

Kolejna kropla wędruje w dół twarzy

Opuszcza oka bezpieczny azyl

Na zawołanie, budzi je strach

Stoją w twoich oczach, jak nieproszony gość w drzwiach

Dziś z całej siły pompuje je serce

Szczęśliwa zapomniałaś, jak smakuje nieszczęście

Nigdy ich mało, są gdy nic już nie zostało

Ty martwa w środku, one stygną jak ciało

Kiedy cię widzę, twarz twoją zmęczoną

Są dla mnie czytelne, jak wysłana wiadomość

Tą cenę słoną czujesz ustami

Kładąc się do snu z poduszką między udami


[Zwrotka 2]

Morze gorzkich łez, cierpkich łez

Znów przypadkowy, z nieznajomym, byle jaki seks

Płaczesz przez kogoś, ktoś płaczę przez ciebie

Krzyk, niepotrzebne słowa... Po co to? Nie wiesz

Zimne jak lód, gdy serca chłód

Zwiastunem burzy, deszcz twojej duszy

I czujesz znów, że nadchodzi wielka fala

Nie tego chciałaś, ale to dostałaś

W oku topnieje kra, tną jak biały szkwał

Później też są, gdy opada mgła

Gdy przypominasz na sobie jego dłonie

Nie zatamujesz ich, prędzej w piekle zgaśnie ogień

I płyną, kiedy dzwonisz, chociaż nie warto

Żeby zamienić słowo z nagraną sekretarką

Nie wahasz się, brniesz dalej

Perwersyjnie eksponując je jak ranę


[Zwrotka 3]

I znów pod klubem rozmazany tusz, łzy

Ból zabijasz bólem, masz to we krwi

Przynoszą ulgę, czasem są jak opium

Kiedy wypłukują na chwilę żal z oczu

Nie masz pytań, kiedy w lustrze je spotykasz

Mimo że próbujesz mocno, oczy tracą ostrość

Zanim do końca się nie rozsypiesz

Uciekasz wzrokiem, zawijasz się w liście

I ciągle myślisz - kocha, nie kocha

Upychając towar po zatokach

Czujesz te świeże na sercu blizny

Tym razem nie ten, zły typ mężczyzny

Został diamentowy kolczyk, na szkłach para

Spacer alejami cierni w ciemnych okularach

Ona wie, ja to wiem, ty to wiesz

Życia strumień, deltą rzeki morze łez