Released on December 9, 2022

Thumbnail

[Intro]

Be on the watch..

They are always out

There is a light.. somewhere

It may not be much light but it beats the darkness


[Zwrotka 1]

Mierne interpretacje, fałszywe proroctwa

Tu gwiazdy wygasły są tworzywem podstaw

Otworzyłem otchłań to zwyczaj autora

Wiedzieć jak daleko sięga królicza nora

Za rogiem czyha bojaźń, kładę ją na metronom

W dobie pustosłowia zwracam flow tym niemowom

Przychodzą by los odczynić urokiem, ja z lotu wron co noc czytam przyczyny urojeń

Wiele uosobień nędzy, każda spadnie z podium

Obrócę im tkanie przędzy w prywatne pandemonium

Zbierajcie szczęki z podłóg, podtrzymuje obietnice

Prędzеj niż rzucę rap, wypluje obie tętnice


[Bridge]

Manеkiny wyzute z myślenia, dla nich jestem wyrzutem sumienia!

Manekiny wyzute z myślenia, dla nich jestem wyrzutem sumienia!


[Refren x2]

Od zmierzchu do świtu, od świtu do zmierzchu zaklinam sylaby to bitu jak szeptun (ło!) Jak szeptun (ło!) jak szeptun (ło?) jak szeptun (co?) jak szeptun (ło?)


[Zwrotka 2]

Strzygi pędzą jak drony, zmierzając w potrzask

Wygłodniałe szpony, trwale wyciągają po blask

Od zachodu po brzask solą kreślę progi

Zbłąkanym kołtunom wskaże zejście w groby

Widzę schody samotni, nie chaty na kurzej stopie

W strugach przepowiedni, na oknie wróżę z kropel

Tropię niczym Vecna ludzką kość niezgody

Jak mam winy przegnać nosząc kod kreskowy?

Naznaczony opiniami, wciąż nie tracę buntu

Wśród idei zacieranych przez cancel culture

Wśród słupków statystyk, tak zanika geniusz

Daj mi tworzyć mój habitat w odosobnieniu


[Bridge]


[Refren x2]