Released on December 29, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Syf gnije w naszym DNA od dawien dawna

Więc nie pytaj jak można się z tych bagien zabrać

Zadra pod skórą - nasz wspólny mianownik

Każe układać nam te nokturny dla podłych

Od drzwi do drzwi snuje się natłok spraw

Prędzej, czy później wróci jak płatność rat

Okradną Cię z szans, na strzępy podrą wizję

Chcesz podjąć rękawicę? Czy może podjąć decyzję?

Istnienie jak minstrel, splata śmiech z powagą

Szkoda, że często myli też ściek z odwagą!

Nagość to nie brak ubrań przy wietrze północnym

Nagość to jest trauma, co Cię obedrze z emocji

Brak wyroczni delfickich - zżarł je czas bezwzględny

Choroby zagrały z nami w "Last man standing"

Gdy nerwy ten szum zaczną zanadto przyswajać

Zerwij połączenie - bądź klatką Faradaya (Nara!)


[Refren x2]

Wiążą w splot, dłonie nam (dłonie nam!)

Głosy widm, pełne traum (pełne traum!)

Mnożąc wciąż w głowie chłam (w głowie chłam!)

I liczbę odniеsionych ran (ran!)


[Zwrotka 2]

Kilka drobnych osiągnięć spada miękko na poduszkę

Garść zwykłych potknięć, bywa męką niesłusznie

Tęskniąc za łóżkiem, brakiеm gorzkich żali

Twe sukcesy na Insta - dławią proszki na dualizm

Nasze znajome mary wystawią konfuzji spektakl

Praca, rachunki w rękach - iluzji spektra

Jak spętać trupy z szaf, udające śmiech nawet

To coś nie schodzi im z jap, jak "Face hugger"

Stres w stadzie studzi zapał jak ciekły azot

Ty się szarp na uwięzi jak wściekły Azor

Włażą w życie z butami nam, bez słowa "wybacz"

Chcą byś siebie wykuwał w ogniu cudzych oczekiwań

Niektórzy przez to wpadli w narko lub alko-rytm

Jakby własnym demonom ukradli tu algorytm

Z tego niełatwo wyjść, a jedno z wyjść w sumie

To zerwać nić porozumień z własnym rozumiem (Nigdy!)


[Refren x2]

Wiążą w splot, dłonie nam (dłonie nam!)

Głosy widm, pełne traum (pełne traum!)

Mnożąc wciąż w głowie chłam (w głowie chłam!)

I liczbę odniesionych ran (ran!)