Pełnia

By Penx

On Michał LP

Released on March 1, 2018

Thumbnail

[Zwrotka]

Yo, nie wiem kim jestem, lecz wiem, nie będę nikim nigdy

Co nie? co jest? instynkt mi podpowie, nie pierdolę tępych maniur

Mogę coś głupiego, zrobię sobie, co za pojeb

Ja biorę co moje i to nie koniec

I w formie jest dobre i ogień, i powiedz, że dojdzie to do mnie

Że stać mnie na więcej, nie rozmieniam się na drobne

Ha! Liczę pliki, jak zerkam w pulpit

Jak jest obsuwa i tak każdy powie, że chciał wkurwić

To przekaz trudny, dochodzi ci z opóźnieniem i

Nie stoję w miejscu, jak czekam na zrozumienie, Ty

Ty zrozum też mnie, pomyśl życzenie i będzie dobrze

Muszę dać wszystko z siebie, ambicje są niespełnione

Niespełna rozumu, wierzę, że się spełnią, w tym jest problem

Gdybym myślał inaczej, nie wiedziałbym, czym jest progres

Ha, walka z sobą, nie walę w opór

Garda na miejscu, trzymam fason, mów mi talent z bloku

Jestem "ja" i moje drugie "ja" - no bo mam jaja

Jestem w pełni świadom, parkiet śliski i bez wspomagania

Jadę jak popierdolony, z szacunku do was

Zawsze piszę to godzinami, to wiedzą ziomy

Co mi wychodzi z bani, to czasem jest straszne

Ale jestem z wami fair, wariacie zawsze i nie zasnę, nim przy kartce się nie zarżnę

Choć raz doceńcie moją pracę, jebać doktorat

Teraz doceńcie, mi mówcie, i kurwa częstujcie hajsem

Co jest kurwa z wami nie tak?

Nie wykładam chuja na was, a chcecie, by mnie zabił etat

Mówię coś co warte jest, ambicja ciśnie zmiote

Będzie głośno o mnie, to do tych co mówią że milczenie jest złotem

To brednie, no weź mnie bo jebnę, bo pięć lat zarabiałem te złote za pierdolenie w call center

Płacili mi za mówienie i zamówienie za zamówieniem

I zadłużenie za zadłużeniem, i nie chodzi mi o miłość przecież

Nie mam nic do tego, że kobiety lubią, jak ich typy liczą becel

Nie każda jest dziwką, śmiecie, ale jak chuja zarobisz, szybko wyjdzie to, że pizdą jesteś

Dobra, starczy, nie piszę tak, aby cię zasmucić

Nie nauczę cię jak żyć, to może życie cie nauczy, co?

Chcą zabrać tlen mi i własną przestrzeń

Takie kurwy traktuję już jak powietrze

Traktuję jak powietrze, u mnie się sprawdza od lat

Stara prawda ile lat ma? tylko się nie pomyl o dwa

Gardzę dragami, i swagiem co dnia

Takie porównanie, mam już dość idących pokrak

Wkurwienie narasta, to robi się niebezpieczne

Jeszcze nie zabijam ludzi, bo się mijam z celem dzień w dzień

Nie dawaj broni mi, się mogę wkurwić z automatu

Morderstwa na koncie, wyciągam se trupy z bankomatu

Mnie niesie wyobraźnia, chciałbyś, bym zginął bankowo

Mów mi Hitman, mam wartości, przystaw w głowę laserową

Taka rozkmina, życie to chwila i nic...

Ja jestem gotów kurwa zabijać, by... żyć


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]