Fatality

By Penx

On Abstrackt

Released on May 16, 2015

Thumbnail

[Bridge]

Four, three, two, one... Fight!


[Zwrotka 1]

Podobno muszę przetrwać, być jak Liu Kang tu

Wkurwia mnie ten rap wokół, sama pedałówa, spójrz

Jestem z bloku, bronię swego zdania, sorry, więc

Póki mieszkam tu, serce bije w klatce; Johnny Cage

Nie mam ksywy na klacie, to dla mnie niezły bezsens

Nie muszę patrzeć na siebie, bo dobrze wiem, kim jestem

Musiałbym patrzeć w dół, to mi psuje plany

W sumie to tu mam parę ksyw na klacie, taguję ściany

Rany otwarte, zamknij mordę, weź się zaszyj w domu

Hajs, nici z planów, nie będzie Dolly, bo starczy klonów

Nie chcę być jebanym pionem na polu walki

Chcę, by ten styl wjechał w głowę i na pełnej porył bańki

Co do pionu, padniesz, no bo ja przecież twardo stoję

Mów mi Raiden, skurwysynu, skoro tak lecę na poziomie

No bo tak wjedzie, hardkor to jest, skoro sam wdepłeś w bagno, co jest

Odtąd, frajerze, jest stawką koniec, sława Was będzie bardzo boleć


[Refren x2]

To jest fatality, pierdolę brawa, typy

Reszta to banał, yhy, wjebałem granat w tryby

Usłyszysz zaraz krzyki, chcą robić hałas niby

Nie spalisz grama przy tym, tak rozpierdalam styki


[Bridge]

Test your might


[Zwrotka 2]

Powracam bronić się, dramat, kurwo, się boisz winy

Porażka boli, wiem, twoja wygrana boli innych

Wraca Skorpion, mam wrogów, nie będę stać za nimi

Mam takiego haka na was, że aż mi czacha dymi

On zawsze sieje problem, to raczej nie jest dobre

Ale się nie cofnę, wóda nocą, zieję ogniem

Lecę dalej, choć rano znowu Sahara w ryju

Kac morderca chce mi podciąć skrzydła; Baraka, ryju

Nie puszczam pary z ust, to ogień we mnie płonie ciągle

Jaram się, bo jestem w środku, mylę koniec z początkiem

Chcesz się wbić na feat, zamiast mnie wjedzie Baraka

Moje drugie ja, kurwo, Ty w końcu będziesz w kawałkach

Się nakręcam do walki, przestań filmować się

Wyostrzam zmysły, zaraz spadnie Ci głowa psie

Kawał skurwysyna ze mnie, ostrze kły i gotów jestem

Pierdolę twe złote zęby, sam wygryzę konkurencję


[Refren x2]


[Bridge]

Final round


[Zwrotka 3]

Kitana wpada do mnie na kwadrat jak składam, kminisz?

Pyta się: jak tam? prostuję znowu wachlarz skilli

Chcę tu kiss of death, jak krzyczę "Pizdo, precz"

Dała paru typom wcześniej, już nie wyliżą się

Bardziej Sub-Zero niż kurwa ciepły chłopiec

Łapiesz to zdziro? wątpię, gaszę twój kiepski towiec

Palisz się ze wstydu, ja kuszę, abyś mi sprzedał duszę

Zimny skurwiel ze mnie, przez co, typie, zawsze na minusie

Sonya Blade wpadła do mnie, ściera tak ma w dowodzie

Ostra suka chciała wyjść, została na lodzie

Nie szukam sponsorek, wolę, jak stawiają opór

Nie biegam za kurwami, inni robią to dla sportu

Sam nie wiem, o co kaman, z samym sobą sztama

Na dziś dzień może wpłynąć na mnie tylko lodołamacz

Nie chcę się poprawiać, z wariatami bita graba ciągle

Wysoko oceniam swoich, z kurwami nie biję piątek

Piszą w gazetach o mnie, że znowu błądzę, kurwy

To nie życie na gorąco, często chodzę skuty

Mrozi im krew w żyłach, nie, bo to ciężkie akcje

Have a nice day, typie, have an ice day

Dojebałem łapy, wyrosły dwie kolejne

Goro, wpadnij w ręce mi, to gwarantuję, się rozerwiesz

Nic nie potwierdza reguły, bo chcę tych cweli zabić

Ty raczej tu zginiesz, kocie, jak spadniesz na cztery łapy


[Refren x2]


[Bridge]

Well done, hahahaha


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]