Bragger

By Penx

On Dissaster

Released on August 24, 2014

8K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Zróbmy burzę mózgów, a ty mów mi Flash Gordon

Rozjebię cię błyskawicznie to dla mnie jest normą

Chcą szybko zabłysnąć to rujnujące marzenie

Zrobię kurwa piorunujące wrażenie

Grom z jasnego nieba, patrz, no bo gram z formą

A wyrucham cię w dupę jak Roman Polko

Odkupią winy, niech ich ręka boska broni, zginą

Skumaj, dałem w łapę za nich nawet Jezusowi w Rio

Mam ich życie w jednym palcu, znają mnie tu, wierz mi

Łamię palec Boży - ty, to Michał Anioł śmierci

Trzymał za was kciuki, ta, to teraz ma jeden

Zawsze was pierdolił, bez różnicy, że trzyma za siebie

Ty weź przestań, to jest rzeźnia, rację chyba przyznasz

7 lat nieszczęścia to dla nich szczęśliwa liczba

Wszyscy chcą być szczęśliwi, no kurwa, fantastycznie

Wpuszczę ich w gabinet luster, każę porozdupcać wszystkie

Wciąż patrzą na ręce mi a jest was coraz więcej

Robię to na prędce w mig, teraz skonasz w męce

Zobacz - to ja pędzę dziś, pokaż co masz jeszcze

Rozmach leszcze, bo ja wezmę kwit - mówią o nas w mieście

Zróbcie wreszcie przejście mi, teraz to ja kreślę

Głos mam, nie śpię, wierzcie i w genach tą agresję

Mają dreszcze, przecież im mózgi oram nieźle

Streszczę ci, że wszcześniej nikt nie umiał tutaj ponad wznieść się

Będzie chill i lepsze dni, kurwa no nareszcie

Pieprzę stypy, weź się zwiń, chyba pora zmieść cię

Weź, że ssij, bo kwestie spin typie, to ja pieprzę

Wiecznie żył nie będę, sił styknie, zobacz, że można mieć cel

Pędzę, i sen spędzę im z powiek, chowaj też się

Przejdziesz lincz, ty weź se krzyż jak pokonać chcesz mnie

Przejdzie ci, a w błędzie być możesz, zostaw kwestie

Prędzej znicz się będzie tlić, tak zamykam rozdział, jeb sie

To jak będzie, mam powtórzyć to raz jeszcze?

Stracili pazur myśleli, że mają w szponach bestię

Beka jest i rzeka łez, skumaj, zlewam śmiech

Robią wały kurwy ale i tak nie przelewa się

Chwytam jak tonący brzytwy się, pytasz po co?

To kurwa musi płynąć a za rap mógłbym się pociąć

Jestem wpadką, jak jesteś normalny, to zazdroszczę

Przed porodem matka się pytała ojca: “Co ja pocznę?”

Głuchy jak pień na ich krzywdy, ale ich rozliczam

Zapytaj Otylii, czym jest dla niej drzewo życia

Drzewo życia, długo i tak nie pociągną, wierz mi

Zwłaszcza jak tu będą ruchać tylko te kłody i deski

Ludzie chcą tylko brać, jebana narkomania

Ja im nie dam nic, będą szukać igły w stogu siana

Chcą się zmierzyć ze mną, dramat, sobie obczaj

Nic nie widzę, ich źrenice nie ogarną, tak rosnę w oczachTekst - Rap Genius Polska