Bragger 8

By Penx

On DISSTRICKT

Released on January 31, 2025

Thumbnail

Yo, nieśmiertelny typ, się nie zestarzeję

W lewą stronę chcę okrążać Ziemię - takie przeświadczenie

Wytłumaczę o co chodzi, jak chcesz wygrać z cieniem

80 dni wystarczy, aby wyjść za siebie

Musiałem wyjść z siebie, aby dostrzec swe istnienie

Musiałem być zerem, by stać się numerem jeden

Tutaj wersy muszą odstać, by mogły stać się numerem

Ktoś pójdzie, podpisze kontrakt tylko by stać się numerem

Numer za numerem o tym, że dostałеś numer

I że był numerеk i że w sumie to wyciąłeś niezły numer bo dałeś zły numer

I że sztuce, w której byłeś nie uszło na sucho w sumie

I do tego uwierzyłeś w to co mówią ludzie

Że to turbo grube to co mówią ludzie

Się nie pytaj ich o zdanie tylko siebie czy to są w ogóle ludzie?

I czy umiesz uciec od opinii głupców

Co zrobili z mózgu pustkę nazywając cię geniuszem?

A ludzie chcą prawdy, bo tak mało chwyta ich

Słowa ranią, moje linie mógłbyś tu wyczytać z blizn

Mam tak głowę poszarpaną, więc naprawdę wybacz mi

Sam już nie wiem, co jest prawdą i co chcą, bym pisał im

Powiesz "koszmar minął dawno", ale chyba śnisz

Mój cień człowieka w cieniu za mną został sam

Więc znowu okrążam świat, wbijam noże w plecy sobie z tamtych lat

Ja robiłem wszystko by nie robić nic

Teraz robię wszystko, by nie robić nic

Jest zamieszania trochę, tak ogólnie sprytne barsy

Te same zdania, ok? Sam rozumiesz inne czasy

Życie w normie, czasem jest średnie i trudno

Zapomnę, mam na prawej ściągę, że będę żył długo

Mam na głowie ciernie, poprawiam koronę, widzę krew na rękach

Łączę słowa, to nie kompleks boga, ale ciężka pętla

Chcą pokonać w sobie postać, co im chce namieszać

Sobie zobacz, co jest ponad - spada wam z nieba ósemka

Będzie blackout, bo on stoi właśnie w przejściu

Wcześniej zegar zwolnił, teraz staje w miejscu

Nie chcę trwać w nieszczęściu wiecznie

Nie chcę też wskazówek, ludzie biorą je w rozpaczy

Przez nie podróżuje właśnie odwrotnie do waszych

Zapraszam na spektakl - "módl się, pracuj, daj się kochać"

Zza kurtyny wyjdzie piękna Rita Ora et labora

Chyba pora by wstać z kolan i po swoje iść

Chociaż droga bywa stroma, nim osiągniesz szczyt

Rosnę w siłę to rozsądne, bym nie skonał, nim dokończę cykl

Płyną słone łzy, pora się żegnać ze światem i na drugi zrobię switch

Powiedz, czy w środku przecięcia planet dostrzegasz na drodze krzyż

Tworzę szyfr, a to skrzyżowanie w nim otwiera nam nowe "być"

I to może wyjść, tu dwa zera połączone tworzą przewrócone osiem z liczb

Niech rzucą się w ogień i zapłonie znicz

Tak planety płodzę z cyfr, są symbolem, widzisz obie z nich

Tu ciężko jest godnie żyć i ciężko się podnieść z krzywd

Przypatrz się tu dobrze, nim powiesz mi, że to nie film

A ja się powoli dźwigam, w sumie widzę jaka przyszłość jest pisana przez nas

Nie wiem tylko, czy to ja, czy to ta niewidzialna ręka

Ale droga jest mi znana, wiem jak działa na nas wszechświat i ta stała zmiana miejsca

Nie ma mądrych już, są ci mocno prości

Seria podłych słów, ósemki wyrywa wiatr, świat się kończy do nieskończoności

Teraz chcą ich głów, ale proszę tylko, byś przemyślał sobie o co prosisz

No to chodźmy, co z tym światem? No i co to świat?

Powiń kartkę i narysuj trasę, bo ją znam

Widzisz przewrócone osiem? To syjamskie zero

On ci strasznie chce to wytłumaczyć, kroczysz właśnie ścieżką

Ja zacząłem podróż w lewym grobie na najwyższym punkcie

To czas wam przybliżyć puzzle, ten krąg chce nas zniszczyć wkrótce

Trudno poznać, co się zmienia, jak tak gaszę światła sprytnie odszedł z cienia

Muszą doznać oświecenia, zapala się lampka i nie od niechcenia

Guideline spada tobie z nieba, tu nie widać intuicji bo jest ślepa

On prawił za dużo wszystkim o tym, że tak sobie zlewa

Tak też spróbuj zacząć teraz, zaraz stworzę nieład

Zburzę w głowie schemat czujesz? Coś się zmienia

Zrozumienie? Weź nie szukaj tu go w pięściach

Idź przed siebie, bo tam lewy łuk do ścięcia

W osłupienie? Wprawia ciebie tylko kwestia

Świata bez słabych jednostek, proszę spójrz, to bezmiar

Wychodzisz na prostą, a przed tobą lekka górka

Widzisz mnie w oddali na skrzyżowaniu ja czekam, pójdź tam

Coraz bliżej celu, sam zegarek sie nakręca

Masz pewnie uczucie teraz, że kawałek się zapętla

Dobra było o tym wcześniej, ale tu wrócimy jeszcze nie raz

No bo nie było niczego, czego przecież nie ma

Sinusoidy ryją banie, ludzie żyją dalej

Przechodzimy portal, który tu nazwałem skrzyżowaniem

Ja się wcale nie poddaję, przed nami kolejna prosta, chodźmy dalej

W prawo zakręt, trzeba sprostać, znowu zrobić manewr

Odbić z planem, myślisz że jest z górki, jak upadasz na dół

Ciężka praca nad rutyną ci najczęściej sprawia zawód

Chcesz zbudować zamek, ale myślisz skończysz zaraz piachu

Głód wyjścia na prostą znów determinuje, byś się najadł strachu

Poszliśmy przed siebie minęliśmy skręt po prawej

To dowód, że w tym wymiarze robimy wszystko inaczej

Weź sam sobie patrz na ręce, nie mów mi co ma trwać wiecznie

Tak zgodnie ze wskazówkami, choć nie czas jest na nas jeszcze

Znów to samo skrzyżowanie, dobrze wrócić do początku, co nie?

Tylko gdzie jest koniec? Sorry, nigdy się nie dowiesz

Wjedzie spojler, nie wiem jak ty, ja na horyzoncie widzę przeszłość

Się nam idzie ciężko, cienie, blaski, czyją to jest ingerencją?

Te wieczne niesnaski, nikt nie zdejmie maski przez ten casting

Życie w parze musi iść ze śmiercią

Chociaż czasem nie szło, ten ostatni raz chcę wdrapać się na szczyt

Koniec drogi, która jest początkiem, aby zmieniać sny

Teraz my, nasza kolej, by popatrzeć w oczy prawdzie

O tym właśnie mówię, by tym razem się nie stoczyć razem

Was z tym zostawię, choć was nie opuszczę

A jak chcesz być razem, to usiądź przed lustrem

Przewrócone osiem to poszukiwanie prawdy

Coś co budzi wasze traumy, coś to musi dla nas znaczyć

Niech to zmusi was do własnych...

Przejdź rysunek parę razy, weź go opisz i usprawnij

Myślisz ilu zrobi, zgadnij, nie wiem ilu zrobi na krzyż

Ilu zrobi z pasji? Ilu błądzi w matni?

Zobacz przewrócone osiem to te wzloty i upadki