Bragger 4

By Penx

On Michał LP

Released on January 1, 2018

7K Views

Thumbnail

[Intro]

Yo!


[Zwrotka]

Moja piramida potrzeb to mieć piramidę

Chowają głowę w piasek kurwy znowu, gdy ja idę

Wiem, dla mnie to plaża ryju, rozjebać na łopatki

Nie wychodzę z formy nigdy, scena to ruchome piaski

Nie zapadłem się po ziemie, klasa, choć jest ciężko

Ziemia zapada się pode mną, wrastam w człowieczeństwo

Palę te zwoje kreśląc, tonę w głowie to mam brudów

Nie żądam cudów, a mój ósmy, skumaj, powstał z gruzów

Ha! Ale beka

Może odbudujesz się kurwo, a miłość w Tobie zamieszka

Jak się tu nie chcieć wkurwić i nie być, skumaj, spiętym

Jak każdy śmieć się burzy, jak już masz fundamenty

Ludzie chcą palić ludzi, pustaki palą cegłę

Pójdę się napić wódy, patrzyć się na to nie chce

Każdy się jara, no brawo, owacje są, to piękne

Nie wiem kim jestem, wkurwiam się, gdy mówią "bądź człowiekiem"

Nie chcę! Też, też wybacz łzy

Pieprzę, nie chcę być jak wy

A jak już jestem ponad, żebym dojebał stwórcy

Jak jesteś jeszcze skojarz to [?] kurwa

Tak znęcam się nad ludźmi, korona wiecznie moja

Patrz, wwiercam się wam w mózgi, no to jak będzie, zgoda?

Zapiera dech wam, spójrzmy, kogo zaś będziesz wołał

A teraz cześć, pa kurwy - po to mam ręce Boga

Nie chcę mi się z wami żegnać, a co dopiero witać się

Nie chcę mi się z wami jebać, ale rodzi się rozkmina prze

Rozstania są bolesne, ja widzę pozytyw, wiesz co?

Umrzesz to przecież też wjedziesz przywitać się ze śmiercią

Jak się rodziłem, weź ogarnij, mama miała ciężko

Kocham Cię mamo, chociaż też czasem nie miałem lekko

Myślisz, nie doceniam, doceniam, czasem wkurwiam

Sto pro, że będziesz dumna, sukces rodzi się w bólach

Myślisz, że jest mi źle z tym, że nie masz mnie na głowie

To jakby ojciec był zazdrosny, że byłem w Tobie

Oho ryju, może powiesz "głupie", co?

Chuj mnie to, Cezar by pokazał "Lubię to!"

Przegram z życiem to wygram ze śmiercią

Dlatego nigdy nic nie nazwę klęską

Trudno będzie pewnie wam znieść piekło

Się unosisz - niepotrzebnie, jak też miałeś ciężko

Skurwysynu, rap jest dla mnie ścieżką

Ziomki mówią "pisz i żyj, a testament pierdol!"

Przy mnie nie zginiesz mała, zabiłbym za Ciebie, wybacz

Więc prędzej zginę mała, niż stanie Ci się tu krzywda

Czuję się nieśmiertelny i ten temat dla mnie świeży

I mimo to wierzę, że mój charakter też da się przeżyć

I co w związku, że Ziemia jest domem wszystkich?

Spotykasz swoją byłą, myślisz o eksmisji? (poważnie?)

Nie ma litości, muszę Cię zająć znowu

Nie możesz kupić miłości, możesz wynająć pokój

W sumie chuj prawda, wystarczy dziś auto z salonu

I kurwa bangla Ci wszystko znowu

Ostatnio nie mam nic, chyba wszystko mi się wydaje

Świat to psychiatryk, będzie pokój, jak nie będzie klamek

Ja nawet nie patrzę na was, się kurwa brzydzę ludźmi

Pierdol dalej, że nie mam warsztatu, sobie piszę w kuchni

I żaden pacyfista, by nie wyjść z pokoju ziomek

Ma mordę jak Joker, House of Cards to nie mój przydomek

Ten typ to chory pacjent

Masz wersy, a to Cię zaboli strasznie

Twe linie bez wyrazu, ja muszę Cię skreślić za to

Odbieram wam życie nimi, kurwa spójrz na respirator

Się nie pucuj do mnie, ja se robię brudne rapy

I się obronią zawsze, bo mam łeb nie od parady

Jak to ugryźć? Pozjadam, tak się gotuje we mnie

Fletom tuba nabij ryju, nawinąłem se al 'dente

Linie tak uniwersalne pisze, to przebijam kartkę

Na następnej mogą czytać Braille'em

Się nie tykam, widzę takie czary

Że gdybym dotknął przeczytałbym: "Typ jest przejebany!"

Chuj z tego, że o sławę dzisiaj nie jest trudno

Jak dla rapera propsem jest to, że nie jest kurwą

Zostawiam bez komentarza

Dziwki na klipach ruchane są przez dwunastu

To takie nietuzinkowe i kurwa tak zwariowane

Że się tu zaraz popłaczę i zobacz, jak łzy mi lecą

Weź kurwa daj mi tabletki, bo się zaraz odwodnię

Nie muszę rymować nawet, bo przecież to teraz modne

A dzieci mnie nie kojarzą, o kurwa, to takie przykre

Co będzie tu z moją gażą, no chyba chwycę za brzytwę

I łzami słono zapłacą, ja w końcu coś na was przytnę

Nie wiem co mam powiedzieć naprawdę

Jesteście tak bardzo śliczni, że jak się tak patrzę na was to myślę, że sobie robicie jaja

Ja czekam ryju, aż twój idol se dorobi cycki mówiąc jeszcze czym jest prawda

Będzie Cię karmił kłamstwem i zrobi laskę

Żebyś kupił płytę, ogarnij dwuznacznie

Jak Ci zrobi laskę, będziesz pierdolił tę płytę

I nie zostawisz swej kobiety, bo to jakbyś był zazdrosny o lesbijkę

Augiasz się wita ze mną, no to mu biję pionę

Pędzę jak sekretariat, wprowadzam nowy porządek

I zmieniam bieg Rubikonu, zobacz jak robię czystki

Przechodzę na drugą stronę, przetapiam te złote myśli

Kurwa, na kolone co nie, a ja

Zaczyna mi się powodzić, nikt na mnie nie wpłynie, bo se robię swoje i gram, swą symfonię

I patrz, bo to czwarta część i znak, że to wjeżdża tu jak popierdolone

Jestem, jak pół-Beethoven, do tego mam tęgą głowę

Step zrobi Bragger symphony, będę machał batonem

A jak obrosnę w pióra to polecę wyżej pewnie

Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem, PATO, PATO

Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem

Wciąż pamiętam dokąd idę no i skąd przyszedłem


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]