Released on December 7, 2012

Thumbnail

[Verse 1: Pelson]

Tej nocy za kółkiem mam swój własny świat

Mijam po prawej stronie zoo, Praski Park

Choć komisariat był kiedyś tuż za płotem

Nie jeden stracił tu portfel, zęby, niejedna cnotę

Na Różyku mogłeś od chłopaków

Kupić dzinsy, wideo nawet wiadro granatów

Grali w trzy karty wszyscy woda w ustach

Niejeden co szukał szczęścia wracał pustak

Środek tygodnia jestem w centrum - tłumy

Pod kebabem kolejka jak po chleb za komuny

Za hotelem jest parking kilka nowych dziewczyn

Każda pójdzie z każdym jak zarobek zwietrzy

Albo zobacz ktoś tej nocy szukał przygód

Pewnie dostał gdzieś w łeb albo nażarł się piguł

Teraz leży bez koszulki na przystanku

Warszawa witam w mieście melanży i awantur


[Hook: Pelson]

Ty mówisz że nie wolno ja kocham te ulice

Masz tak samo jak ja spoko

Wiele miast naznaczonych podobnie

Ty mówisz że nie wolno ja kocham te ulice

Kocham to miasto jego klimat

Wiele miast naznaczonych podobnie


[Verse 2: Pelson]

I tak przyglądam się miejskim barwom kształtom

Świadomy, że często życie tu nie jest bajką

I Ty bądź czujny też nocy turysto

Bo jak przyśniesz w nocnym to Cię wyczyszczą

I tak myślę czy tej nocy zostawią ślad po sobie

Na witrynie czy rolecie sklepowej

Wiesz to są skillsy , emocje, odwaga

Poznasz ich po stylach niekoniecznie po twarzach

Parkuje auto idę po prostu na spacer

Miasto nocą kiedy niebo wciąż płacze

Chce kupić cole 250 gram rudej

Taki plan w tej chwili mam

W powietrzu coś wisi ja głowę mam spokojną

Myślę o ludziach co oddali życie za moją wolność

Za ból który minął za chwałę która wciąż żyje

Siądę na ławce i się napiję a Ty?


[Hook: Pelson]


[Verse 3: Pelson]

I Jeszcze jeden papieros zaciągam się chciwie

Licznik bije, głowa oparta na szybie

Słucham jak czasy Gierka wspomina szofer

I gdzieś między słowami chyba wyczułem tęsknotę

Miejsca z historią zamienia to miasto

W szklane domy, tam światła nie gasną

W lokale typu ssij, weź polej, posyp

I to się nie zmieni to miasto nie ma dosyć

Przy windzie mijam lokatorkę nie bardzo lubianą

Ja jej dziendobry ona do mnie dobranoc

I chociaż świta jednak sen się nie spieszy

Włączam bit od Marcina otwieram nowy zeszyt...


[Tekst - Rap Genius Polska]