Released on June 6, 2014

Thumbnail

[Zwrotka 1: Pelson]

Trzydzieści pięć lat na karku, kończę -nasty projekt

A wokół pełno niedowiarków, że można tu robić swoje

Serce pocięte życiem, ręce pocięte tuszem

Sny z dzieciństwa spełnia MC z okrągłym jubileuszem

Nie daje z życia lekcji, nie jestem Konfucjuszem

Choć byłem w piekle na recepcji, chcieli więcej, niż dusze

Nie patrzę wstecz, szkoda czasu, niewielka korzyść na drogę

Pieprzyć wspomnienia, dosyć impasu, mam siłę, by tworzyć nowe


[Ref. /x4]

...teraz mam więcej stylu...

...mam więcej stylu, niż podwórka bólu...


[Zwrotka 2: Pelson]

Mam trzynastkę w dacie, co rok piję za to w litrach

Spójrz mi w oczy, powiedz szczerze - czy to jest pechowa cyfra?

Bez kalkulacji ile można stracić, ile zyskać

Mam, co mam, liczę na siebie - matematyk-realista

Jak litery to nasiona, dobre wersy to szczyty

Chodzisz nastukany na maks, non stop od pierwszej płyty

'98 - przesiąkłeś tym, na stałe weszło w krwiobieg

Nowy joint puszczam w obieg, ogrodnik i diler w jednej osobie


[Zwrotka 3: Pelson]

W bloku pokój z widokiem na słońce, stąd ten błysk w oku

Spokój na kilka godzin w joincie, przez pół roku na koncie

Pamiątki z tras, płytki oddech, zakwasy na sercu, dziury w pamięci

Wspaniały czas, goniąc marzenia, ale będąc sobą - wniebowzięci

Dwadzieścia lat tułaczki, możesz mówić mi Odys

Ludzie chcą tych wersów wciąż, co dzień mam nowe dowody

Kupują płyty, są na koncertach, noszą t-shirt'y z dumą

Do motywacji +1000, nie tylko, by hejtom popsuć humor


[Ref. /x4]