Czuję do dziś

By Pelson

On 186 Dni EP

Released on June 6, 2014

Thumbnail

[Intro: Pelson]

Wolni ludzie, wolny mikrofon, uwierz - wszyscy tam będą

Piętnaście lat później opowiem jak było razem na tracku z Eldo...


[Zwrotka 1: Eldo]

Choć nie lubię sentymentów czasem w przeszłość zaglądam

Wygrałem, niektórzy swój talent zamienili w tombak

To były fajne czasy, dres miał trzy pasy

Czułem się jak supergwiazda, na nogach adidasy

W kinie Grunwald wojowaliśmy na parkiecie

Komentarze na gorąco, nie anonim w internecie

W klubie Alfa pierwsze szlify za majkiem

Potem remont Hybrydy, zacząłem żyć w swojej bajce

Na koncercie kumpli poznałem smak

To była jesień, a na nowo urodził mnie ten świat

Wcześniej był dzień rapu, maj '97

Warszawska rap-elita i Run-D.M.C. na scenie

Rap-pocztówki, nadawca - słodkie wczoraj

Od wersów na klatce do godzin przy mix'erskich stołach

Dzieje grzechu znaczą niespełnione sny

Z czasów, kiedy Pikuś Dog wygrywał Super MC


[Ref. /x2]

I kiedy tracę wiarę w siebie, nie mam już siły

...kiedy apatia i depresja zaczną swój taniec...

Myślami zawsze wracam do tamtej chwili

...i nie zapominam, co daje mi kopa...


[Zwrotka 2: Pelson]

Składałem z liter fraktale, tworzyłem kwiat życia

Jeszcze przed Skandalem, zaraz po demo Trzyha

Zbiórka pod lokalem, każdy z każdym się witał

Dziś raczej mało palę, wtedy joint szybko znikał

Wchodząc do Tale, to był pub na Mokotowie

Dusza na ramieniu i pierwszy wers w głowie

Warszawska rap-elita pod jednym dachem

Jeśli przyszedłem walczyć to raczej z własnym strachem

To jedna z przeszkód do spełnienia marzeń

Mikrofon na "On", otwarty zeszyt został w barze

DJ dał pętlę, liczyło na to wielu

Nie wymiękłem, rzucił się na wiatr człowiek z papieru

To moje narodziny, nie pamiętam daty

Zbiłem piątki, wersy zmieniły się w cytaty

Odtąd by zwyciężać, drzwi stały otworem

Dziś piszę pracę życia, księżyc moim promotorem


[Ref. /x2]


[Zwrotka 3: Diox]

Mi wystarczył jeden majk, by dojść tutaj, gdzie jestem

Dissuje mnie byle wack i myślę - kto tu jest MC?

Czy ten, kto nosi swag, słeg, chuj wie, co jeszcze

Czy ten, co robił rap bez pengi, kartki na wietrze

Rzucam wersem w przestrzeń, to wraca jak bumerang

I czujesz te same dreszcze, jak kiedyś przy tych numerach

Ja wziąłem za mikrofon, bo za coś trzeba umierać

Moi ludzie są obok, niektórych niestety nie ma

Pamiętam to jak teraz, dokładnie, co było grane

I tylko na kasetach w grę wchodziło przegrywanie

Nie dupy na afterach, to proste jak jebanie

Muzyka na adapterach, mikrofon - pierwsze spotkanie

Czułem smak wolności, wokoło był zapach trawki

Kilku ludzi ze mną, ziomale z ostatniej ławki

Wszedłem na scenę nie tylko by zabić ciszę

Szacunek dla tamtych ludzi, pozdrawiam jeśli słyszycie


[Ref. /x2]