Ricardo

By Peja

On Ricardo

Released on May 7, 2021

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Mimo, że nie przetrawią, wciąż pytają o beef

Żaden weganin, więc rzucam mięchem na tłusty bit

Z Rapu Bogami poganin na pogaduchy gotowy

Lecz oni niczym panienki walczą na poduchy homie!

Czasem nieźle wkurwiony, bo wciąż nie wychodzę z wprawy

Słyszysz Ricardo już wiesz, że cisnę im dla zabawy

Jeden wielki Lunapark są jak przyłóż do rany

I wjeżdża Boss Hugo Stiglitz robię z nich befsztyk krwawy!

A skoro inna liga to reprezentuję Millwall

Fanatyczny kibol rapu dla niejednych idol!

Styl ponurego drania jak na rowerze Deebo

I już wiesz, że Twój piąteczek będzie zjebaną bibą!

W klubie tłok nie specjalnie mnie to dziwi żadne wow

Jak na popularnej zebrze przy Abbey Road!

Jestem świrus Max Damage za sterem Red Eagle

Synu niszczę koncertowo publikę nie ma zmiłuj!

Gniotę czachy złowrogimi wersami Skynet bez kitu

Mam od chuja tych bitów z dala od bullshitu!

Nie pierdol mi tu, że kochasz muzę to tanie porno

My latami skill wyrabiamy praca nad formą!


[Refren]

To Ricardo żaden pierdolony random ziomal!

Znów jak Rambo w natarciu gram jak w Mortal Kombat

Moją sambą liryczne sambo i leci bomba

To Ricardo a w promocji uliczny patronat

To Ricardo żaden pierdolony random ziomal!

Znów jak Rambo w natarciu gram jak w Mortal Kombat

Moją sambą liryczne sambo i leci bomba

To Ricardo a w promocji uliczny patronat


[Zwrotka 2]

I codziennie nowe rapsy, te same farmazony

Pytam: ile metrów kwadratowych mają wasze domy?

Życie ponad stan? A ten stan bardzo surowy

Flexiarstwo, sponsoring... mózg też wypożyczony?

Wacki dbają o higienę chcieliby brudne pieniądze

Chociaż wciągają truciznę przez ekologiczną słomkę

Nadal w cenie pieniążek w to bagno się nie wczuwam

Nie gustuję w gównie, więc mi niepotrzebny Dubaj

Kolejny skok na kasę w bitce każdy niby King Kong

Spróbuj się ponapierdalać tak jak JJ z tą Chinką!

Sportowe walory? Dla mnie to pośmiewisko

Kiedy zamiast zapierdalać na treningach tylko shit talk!

Niejeden chciał zabłysnąć niczym Supernova ziomal

Jak się prujesz dla atencji jak miałbym Cię szanować?

I nie ważne stara, nowa liczą się skille, braggi

Dziś cię wyprowadzę z błędu przy okazji z równowagi!


[Refren]

To Ricardo żaden pierdolony random ziomal!

Znów jak Rambo w natarciu gram jak w Mortal Kombat

Moją sambą liryczne sambo i leci bomba

To Ricardo a w promocji uliczny patronat

To Ricardo żaden pierdolony random ziomal!

Znów jak Rambo w natarciu gram jak w Mortal Kombat

Moją sambą liryczne sambo i leci bomba

To Ricardo a w promocji uliczny patronat


[Zwrotka 3]

Wielu raperków niewartych mej uwagi dlaczego?

Bo warci mniej niż skan zdrapki z frontu płyty Eazy'ego

Mają tyle wspólnego z Cormegą co Iggy z popem

To gówno nie jest hip hopem, bo zwyczajnie nie kopie!

Fake MCs w grze kurwa śmiać mi się chce!

Gdy krzyczą na koncertach, że "Jest jedna rzecz!"

Znów poczęstują scenę kolejnym kiepskim singlem

I tak śmieją się z plebsu, co łyka chujowiznę

Nie obrażam się gdy ludzie gadają że jestem świrem

Bo ubliżysz jedynie gdy powiesz Richard Ramirez!

Ja z tego słynę, że zawsze walczę o dobre imię

Nie radzę pluć mi na ksywę ty skurwysynie!

Chcesz być dowcipny? Bluzgasz mi pod odsłuchem?

Stawiając kropkę nad i choć jedną masz już za uchem?

Liryczny Shotgun wypalam jak w biednego Zauchę

Dla wacków zero szacunku, Donatanowi chuj w dupę