Hipocentrum

By PeeRZet

On Hipocentrum

Released on May 28, 2008

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Na początek przekaż tym podziemnym paziom

Przemek wrócił I ma dla nich dwa słowa "Pa pa" ziom

Pewnie założyłeś, że się skończę, pomyśl najpierw

Ja tego nie zakładam jak Paris Hilton majtek

Typki chcą dojść tu, gdzie ja, ty skumaj w mig

Oni tu nie dochodzą, to nie Porno film

Chcą dymać Rap grę, podobno mają patent na to

To Rap gra dyma te cipki, mikrofon to ich wibrator

Co drugi Player chce hajsu, przynajmniej tak krzyczy w zwrotkach

Ale puszczać tracki w net, to jak puszczać totolotka

Kilka gównianych dem I chcą fanki na kutasie

A flow mają, jakby dukali czytanki w pierwszej klasie

Król lirycznych przestępstw, dawaj hajs I respekt

Kładę przester na tracki, wacki sikają przez sen

Przygotowałem wybuch, który wypierdoli stąd was

Dziś kładę Hip-Hop do ziemi, jakbym nazywał się Nas


[Refren]

Opracowano wybuchowy ładunek w podziemiach Rapu

Zaplątany w kable, uruchamiam teraz detonator

Hipocentrum trzęsienia, ziemia pęka na pół

Nastał czas rozliczenia, nadchodzę by przynieść ból


[Zwrotka 2]

Epidemia chujogłowia w Polsce większa niż Dżuma

Słuchacze są jak martwe żaby - Nie mogą zakumać

A kawałki tych raperów są jak niemowlak, rozkminiasz?

Wiecznie śmierdzą gównem I ciągle trzeba je przewijać

Dostaje bit I kończę z tą pętlą, jak punche składam

I sprawiam, że kończysz z pętlą na szyi jak Saddam

Pozdrawiam prędko tych typów z kontraktem I nadal

Uważam, że ja dyktuję tempo, ty za mną powtarzaj

Czekam, dawaj hajs, pierdole bez hajsu rozgłos

Dzwonią z NASA, mówią że mam rymy wyjebane w kosmos

Klasa, zjadam wszystkie majki, wiedz że mam tupet

I mam wiecznie mokre majtki, bo wszyscy liżą mi dupę

Nie będzie żadnego dema I wcale nie zgrywam króla

Ale pora wyjebać z podziemia, jak Hrabia Dracula

Przygotowałem bombę I jak w końcu nie wytrzymam

To będzie tu druga Hiroshima w rymach I finał!


[Refren]

Opracowano wybuchowy ładunek w podziemiach Rapu

Zaplątany w kable, uruchamiam teraz detonator

Hipocentrum trzęsienia, ziemia pęka na pół

Nastał czas rozliczenia, nadchodzę by przynieść ból


[Zwrotka 3]

Po 24h na dobę, 365 dni w roku

Napierdalam teksty, żebyś był w końcu w szoku

Dotychczas byłeś spokojny, ale dziś przestaniesz

Bo ja piszę, nieważne czy się kładziesz czy właśnie wstajesz

Reprezentant drugiego pokolenia rapu napiera

Posprzątać po Hip-Hopolo, przejąć stery teraz

Flow zamyka cię w pokoju bez klamek, I czystym żartem jest

Gdy nawijasz, że masz power jakbyś trzymał klamkę, wiesz

Pochowam ich pod drzewem, jakby nie wiedzieli:

To właśnie nazywam powrotem Raperów do korzeni

Myślisz, że masz fajne nawijki do tych bitów kumpla?!(Nara)

Nasz kontakt jak film na najbie - właśnie się urwał

Czemu tak rzadko pcham płyty w net? Ty wiesz, że:

Z kawałkami jak z dupami - pcham te najlepsze

2008 - wciskam guzik, wybuch I szum

Nadszedł czas rozliczenia, nadchodzę by przynieść ból


[Tekst - Rap Genius Polska]