Turul

By Pavulo

Released on January 22, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wiatr wbija się przez okno, przez brudną szybę widok jest taki sam

Gdzieś zażegnałem moją samotność, na chwilę tylko, ale znasz ten stan

Nie oszukali nas za dziecka, na ludziach możesz polegać zawsze

Kiedy w ich intencjach nie leży by cię zmieniać pod jedną z własnych zachcianek

Najbliżej Boga się poczułem gdy stałem najdalej od auta

Słowackie góry, ze szluga dym, ciśnienie w uszach ogłusza na sarkazm

Kiedyś liczyłem że można mieć kogoś - no i ten ktoś Cię wepchnie na prostą

Dzisiaj na prostej nie patrzę za plecy, za sobą zostawiam cały ten poison

Zawsze jesteśmy i będziemy sami, ale czy to takie złe, faktycznie?

Można otaczać się ludźmi latami, na koniec w pustym mieszkaniu krzyczeć

Do ścian i, życie to płótno, z taką konkluzją powinno iść to że ja nim jestem

Odkryłem późno, co mnie zabija, teraz jest czas by wprawić w ruch pędzel

Jak masz tak samo, że też masz tę przeszłość i ją w sobie lata dusisz

Rano się budzisz i myślisz "Boże, daj mi cokolwiek bym nie czuł pustki"

Nie znam solucji, przychodzi z wiekiem i brakiem szacunku od innych

Prywatne piekło, zasyp je ze mną bo szkoda czasu na poczucie winy i


[Refren]

Wyceluj ręce w niebo, tak jak na broni kształt

I zestrzel swoje ego jak jedną z gwiazd

I naucz się być ze sobą, oducz na innych polegać

A jak to zrobić? Nie wiem, chwilę jeszcze poczekam

Wyceluj ręce w niebo, tak jak na broni kształt

I zestrzel swoje ego jak jedną z gwiazd

I naucz się być ze sobą, oducz na innych polegać

A jak to zrobić? Nie wiem, chwilę jeszcze poczekam


[Zwrotka 2]

Wiatr wbija się przez okno, nie liczę na świat, że coś zrobi za mnie

Droga na górę jest kręta, a my? Każdy ma inne aspiracje na niej

Pozamykani gdzieś we własnych głowach, chcemy się pośród ludzi odnaleźć

Każdy się boi rękę podać a Ci co już nie, chyba żyją łatwiej

I w moim miejscu każdy miałby inne wnioski, lecz nie o to chodzi

Chciałbym jedynie szczerości od ludzi, zamiast tego każą mi w siebie wątpić

Nie w błędy, nie w wady, w siebie i to jest kurwa najgorsze zawsze

Nie byłem, nie jestem, nie będę święty a cienka linia dzieli szczerość z chamstwem

A marzy mi się domek w górach, tak samo jak scena na Kempie i wódka w Tokio

Czy namiot w Norwegii na fiordach, Wenecja i Wiedeń czy lot do Toronto

Mieć wszystkie pocztówki do siebie ze świata i wykorzystać tę młodość

Lecz brak mi jest czasem odwagi, by ciąć gdy ktoś pogrywa mi z głową

Choć mamy czasem ręce związane, a naszych decyzji się nie da odwołać

To nie żałuję żadnej przegranej, jeśli tam przed nią była spoko droga

A jak tam przeszłość? Się nie odcinaj, ale odpuśćmy tam nie nasze winy

Prywatne piekło, zasyp je ze mną i skończ pierdolić że się nie zmienimy i


[Refren]

Wyceluj ręce w niebo, tak jak na broni kształt

I zestrzel swoje ego jak jedną z gwiazd

I naucz się być ze sobą, oducz na innych polegać

A jak to zrobić? Nie wiem, chwilę jeszcze poczekam

Wyceluj ręce w niebo, tak jak na broni kształt

I zestrzel swoje ego jak jedną z gwiazd

I naucz się być ze sobą, oducz na innych polegać

A jak to zrobić? Chyba wiem, po prostu odpuszczać trzeba


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]