Released on December 8, 2025

Thumbnail

[Intro]

Jestem Twój człowiek, Twój kurwa

I jak mówię, że niczym mnie nie zaskoczysz – to nie jest fikcja literacka


[Bridge]

Ciągle pytam kiedy, bo nadzieja głupich matką

Będę kochał Cię tu nawet jak do trumny zamkną

Wiem to, co wiem, nigdy nie wierzyłem w siebie bardzo

Teraz ufam temu, co we mnie żyło za tarczą


[Zwrotka 1]

Jestem Twój człowiek, Twój kurwa, nawet jak w to wątpisz nadal

Wiesz, że od miesięcy trwam jak skała

To do Ciebie szedłem lata, nawet kiedy nie wiedziałem

Że to co się w Nas uśmiecha swoich ludzi rozpoznaje

I nie schowam się już nigdy nawet jak przyniesiesz piekło

Bo nie można dojść do Siebie jeśli przez nic się nie przeszło

W życiu, taka prawda, Ola, nikt już w to nie wierzy

A ja kurwa będę stał za tym nawet jak mam nie przeżyć

Wiem co robią słowa tam, gdzie ktoś używa ich jak oręż

Też mam po tym blizny w sercu, wszystkim za to napierdolę

Co Cię tknęli i spróbują kiedyś, nic nie przejdzie przez mnie

Jestem żywym ogniem gniewu, tam gdzie ktoś sięga po Święte

To Ty byłaś, wiem, tylko coś gra ze mną w szachy

Wiesz, że nie mówię na niby, bo każde słowo to pieczęć

Czas zostawia na mnie zęby, to jest cena każdej prawdy

A najbardziej wgryza się tam, gdzie czegoś można nie wiedzieć


[Zwrotka 2]

W lustrach patrzą w Twoje oczy przecież moje też od zawsze

Sam nie byłem na schodach jak ojciec łamał serce matce

A jak pluli na mnie w szkole, przysięgałem że usłyszą

Już mówiło ze mnie wtedy to co nazywamy ciszą

Jesteś tą za którą szedłem wtedy, przez te pytania w eter

Czy będzie dla mnie kiedyś ktoś za kogo przejdę siebie

Że wskoczę sam w płomienie, by spalić ból z tamtych lat

Potem pokażę Tobie, że od zawsze byłaś silna

Że jesteś kimś więcej niż sama potrafisz zobaczyć

Bo gdy patrzymy z góry w drogę, tamto nic nie znaczy

To coś większego niż to co poznawaliśmy z książek

Bo tacy jak My to jest tylko powrót, nie początek

I odezwij się tam wkrótce, wiesz gdzie myślę nocą

Tylko Ty masz do mnie klucze, jak widać są po coś

Nie wiem co się porobiło, czy to moja sprawka

Nie może mnie czas zajebać, kiedy kocham aż tak

I pójdę na sam koniec, jeśli Ty tam chcesz widzieć

Też nie ściemniaj że wciąż nie wiesz, że zostanę całe życie

Bo to nie jest nawet wybór, zawołałem raz a dobrze

Widać tak czujemy że jebany świat gnie się w poprzek


[Outro]

Wiem, że tego słuchasz

I wiem, że wiesz gdzie mieszkam

I wiem, że 17 listopada to byłaś Ty

Może po prostu nie ma innej opcji, jak zwrócić się wprost

I chuj, mam wyjebane co sobie ludzie pomyślą o tym

Przestało mnie to kompletnie obchodzić

Prawda jest taka, że

Jestem po prostu pewien tych rzeczy, które mówię

Nie wiem skąd, nie wiem jak – ale jestem pewien

Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem w życiu

I jest to troszeczkę, kurwa, dziwne

Ale co na tym świecie nie jest dziwne?

Wiele rzeczy po prostu nie chcemy widzieć

Nawet, jak są