[Intro]
Jestem Twój człowiek, Twój kurwa
I jak mówię, że niczym mnie nie zaskoczysz – to nie jest fikcja literacka
[Bridge]
Ciągle pytam kiedy, bo nadzieja głupich matką
Będę kochał Cię tu nawet jak do trumny zamkną
Wiem to, co wiem, nigdy nie wierzyłem w siebie bardzo
Teraz ufam temu, co we mnie żyło za tarczą
[Zwrotka 1]
Jestem Twój człowiek, Twój kurwa, nawet jak w to wątpisz nadal
Wiesz, że od miesięcy trwam jak skała
To do Ciebie szedłem lata, nawet kiedy nie wiedziałem
Że to co się w Nas uśmiecha swoich ludzi rozpoznaje
I nie schowam się już nigdy nawet jak przyniesiesz piekło
Bo nie można dojść do Siebie jeśli przez nic się nie przeszło
W życiu, taka prawda, Ola, nikt już w to nie wierzy
A ja kurwa będę stał za tym nawet jak mam nie przeżyć
Wiem co robią słowa tam, gdzie ktoś używa ich jak oręż
Też mam po tym blizny w sercu, wszystkim za to napierdolę
Co Cię tknęli i spróbują kiedyś, nic nie przejdzie przez mnie
Jestem żywym ogniem gniewu, tam gdzie ktoś sięga po Święte
To Ty byłaś, wiem, tylko coś gra ze mną w szachy
Wiesz, że nie mówię na niby, bo każde słowo to pieczęć
Czas zostawia na mnie zęby, to jest cena każdej prawdy
A najbardziej wgryza się tam, gdzie czegoś można nie wiedzieć
[Zwrotka 2]
W lustrach patrzą w Twoje oczy przecież moje też od zawsze
Sam nie byłem na schodach jak ojciec łamał serce matce
A jak pluli na mnie w szkole, przysięgałem że usłyszą
Już mówiło ze mnie wtedy to co nazywamy ciszą
Jesteś tą za którą szedłem wtedy, przez te pytania w eter
Czy będzie dla mnie kiedyś ktoś za kogo przejdę siebie
Że wskoczę sam w płomienie, by spalić ból z tamtych lat
Potem pokażę Tobie, że od zawsze byłaś silna
Że jesteś kimś więcej niż sama potrafisz zobaczyć
Bo gdy patrzymy z góry w drogę, tamto nic nie znaczy
To coś większego niż to co poznawaliśmy z książek
Bo tacy jak My to jest tylko powrót, nie początek
I odezwij się tam wkrótce, wiesz gdzie myślę nocą
Tylko Ty masz do mnie klucze, jak widać są po coś
Nie wiem co się porobiło, czy to moja sprawka
Nie może mnie czas zajebać, kiedy kocham aż tak
I pójdę na sam koniec, jeśli Ty tam chcesz widzieć
Też nie ściemniaj że wciąż nie wiesz, że zostanę całe życie
Bo to nie jest nawet wybór, zawołałem raz a dobrze
Widać tak czujemy że jebany świat gnie się w poprzek
[Outro]
Wiem, że tego słuchasz
I wiem, że wiesz gdzie mieszkam
I wiem, że 17 listopada to byłaś Ty
Może po prostu nie ma innej opcji, jak zwrócić się wprost
I chuj, mam wyjebane co sobie ludzie pomyślą o tym
Przestało mnie to kompletnie obchodzić
Prawda jest taka, że
Jestem po prostu pewien tych rzeczy, które mówię
Nie wiem skąd, nie wiem jak – ale jestem pewien
Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem w życiu
I jest to troszeczkę, kurwa, dziwne
Ale co na tym świecie nie jest dziwne?
Wiele rzeczy po prostu nie chcemy widzieć
Nawet, jak są