O krok

By Pavulo

Released on April 4, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

O krok za wcześnie wyszedłem, żeby spojrzeć z zewnątrz na świat, tu

Niby jest tak pięknie, mówią, gdy okiem obejmiesz większość obrazu

Dla mnie to nie sen, a rzeczywistość stanowi pauzy od świata

Mam ją tak rzadko, nicość spowiła przed laty moje realia

I plączę się pośród kabli a kredyt mi dali - po co już idę, to nie wiem

W oddali widząc tych co mawiali że z tych stert ofert żadna nie jest dla Ciebie

Serce nie lotto, gdy wolne od blokad a w komorach nadal ostra

Bez dziur od kul po związkach - o krok tam zawsze zdążę przystopować

Nie robię huku jak ślepy na własne wady, to żadna droga

Gdy kroki zaczną prowadzić na wybieg, sam będe wiedział, gdzie wycelować

Nie krzyczę już o tym co mam, świat jak komornik - wszystko Ci może zajebać

Jedyne co mamy to termin ważności, potem wchłania nas ziemia

Za otwartą głowę piję, choć każdy próbuje pchać do niej mi głupstwa

Ale to minie a każdy kto spisał na straty zgubi ten uśmiech na ustach

Życie nie wkurwia, jest jakie jest - śmieszne, smutne? - trochę niepewne

Ja wolę śmierci dyktować warunki, jeszcze zmieni do życia podejście


[Refren]

Tu zawsze chodzi o jeden krok obok

Masz w wyznaczonym miejscu o czasie być

A jeśli stawiasz je nieuważnie, mordo

Będziesz musiał powiedzieć - jeszcze nie dziś

Tu zawsze chodzi o ten jeden krok ponoć

By złapać balans i móc dalej iść

Nauczyłem się sam że nie warto ufać nogom

Czasami prowadzi je ktoś inny niż Ty


[Zwrotka 2]

O krok za późno dotarło, że to co widzę to tylko płótno

Gdzie są wymiary, gdy Bóg jest wymierny nauką, spaloną lufą

U mnie już nudno się robi, gdy dają mi farby i każą w ramach malować

Mazać, jeśli to płótno to ściana a za nią kryje się świat, po co ozdabiać

Chociaż nie zawsze idę jak As po swoje - nie widzę przeszkód

Bo martwych lęków stosami ściełam se drogę przez życie, sam sprzyjam szczęściu

Idzie to jakoś, zazwyczaj, potem mam chwilę doła, zazwyczaj

Jak Ci w krew wejdzie bycie ofiarą, nie da się inaczej chyba

Ale to robię, napierdalam pięć lat teksty, cztery daję im brzmienie

W sumie to nie przez miłość do rapu, a by nie zgniotło przeszłości brzemię

Zawsze o krok się rozminę by zrobić sztos, za dużo parłem czasem na teksty

Kurczy się treść, techniką samą jara się tylko rzemieślnik

Nie po to mamy ten rap i gramy ten rap, nie po to się staram trafiać w ścieżkę

Krok za późno czy krok za wcześnie to o krok od zbyt przeciętnie

Nie jara mnie takie życie, ale kończyć je? To głupota

Idę na browca i kończę, bo zaraz się potniesz przez mój smutny wokal


[Refren]