[Zwrotka 1]
Kiedyś widziałem się małego w nich
I wyciągały ze mnie wszystkie wady jak przez lupę
Dziś nie ubieram się w nic
A to co dawniej udawało mnie
To mam głęboko w dupie
Jestem już czysty w swoim brudzie, krzyczę jak mnie boli
Jak kocham to nad życie, siebie – w śmiechu i w niedoli
Człowiek, tak po prostu a nie profil, nie kurwa opis
Chwyt marketingowy, żeby w chuja zrobić
Nie wystarczyło mi nigdy „prawie”, zawsze do końca
Miłość w sercu do grobu a nie dla zachodów słońca
I wiem że to się zbliża, choć nie wypatruję końca
Bo serce niesie Ciebie, kiedy je wypuścisz z kojca
A jeśli czujesz słowa i słyszysz oddechy w ciszy
Lub drżało w Tobie serce, gdy coś w powietrzu wisi
Poszukaj oczu które kruszą w Tobie co nie Twoje
Obejmą całe światło które tak się boisz donieść
[Zwrotka 2]
Widziałem w ludziach kiedyś tylko ból
Który by mogli zadać, kiedy zrzucę z siebie pancerz
Dzisiaj w ich oczach szukam małych luk
Przez które patrzy to, co jest coś warte
Dziś mnie nie boli nic fundamentalnie – to raczej Droga ku Niej
Dawno zrzuciłem tarczę – choć czasem chcę ją unieść
Szedłem po coś w zaparte – pośród tych brudnych sumień
Moje nie czyste także – ale już je rozumiem
I nie wiem już, kim jestem – ale mnie jebie to
Nie szukam w lustrach więcej, no bo już jestem Dom
Każdy dźwięk we mnie niesie, a każdy niesie mnie
Czy pusta kieszeń, w dresie, czy w Mercedesie S
Mebluję kąty dla nas, a nie dla gości z Temu
Bo już tu jestem, zaraz, choć szedłem przez sen gniewu
Nic więcej nie mów
Nie szukam w lustrach Ciebie, wiedziałem wieki temu