Depresja

By Pavulo

Released on May 15, 2017

Thumbnail

Mówią, że liczy się klimat, jestem za

Każdego składa z nóg, zamienia beton w puch

Na rady traci się słuch i każdy ruch boli

Jakbyś w ranę sypał soli

Mówią coś o słabości, lenistwie

Często im klimat zabijasz

Lecz dobrze wiesz, że kiedyś taki nie byłeś

A tylko sporadycznie dobrze jest

Podstępna suka cię przyzwyczaja

A potem znika, czy jest na stałe

Jak już ogarniasz i działać masz zamiar

Zgadnij, kto wpadnie na kawę

Proste wykresy to serpentyny

Dobre kobiety to z twojej winy

I szukasz ciągle przyczyny

Stale, wiaderko pełnym zalet

Nagle jak już dojdziesz do czegoś, do ściany

Wyrastają tu jak kompleksy i urojenia bez podstaw

A tak niezniszczalne, że kamień z napisem love nie zdoła sprostać

Znikacie w cieniu nawzajem

Kiedy jest fajnie, świat wiosną pachnie

I ludzie nie przeszkadzają wcale

Potem to wszystko jak kamień w wodę, w studnie

Siedzę sam, na dole, chcę stąd wyjść, a nie potrafię

Czasem ktoś wychyli, pogadamy o pogodzie

Mam tu papierosy, puste serce, pełną flaszkę

Możesz ją wychylić, ale nic to nie pomoże

Nic tu, nic tu nie pomoże... mi

Chciałbym się widzieć za pięć lat

Synowie mówić „nie pękaj”

Na razie tylko uciekam

Życie podwijam jak rękaw

Uwiera mnie, praca bez celu

Wiara bez boga, związki bez sensu

W trudzie życie i od dnia do dnia

Styczeń, grudzień, może w końcu wyjdę na ludzi

Ludzie, biorę w płuca duży haust powietrza

Nie mogę patrzeć jak wskazówka zapieprza

Wyjść ze strefy komfortu nie jest tak łatwo jak mówią

Ale w końcu trzeba...

Siedzę sam, na dole, chcę stąd wyjść, a nie potrafię

Czasem ktoś wychyli, pogadamy o pogodzie

Mam tu papierosy, puste serce, pełną flaszkę

Możesz ją wychylić, ale nic to nie pomoże

Nic to, nic to nie pomoże... mi


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]