Bądź jakiś

By Pavulo

On Jedno

Released on October 22, 2025

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Przeszedłem gówno, które łamało codziennie

Zawsze czułem coś więcej, a mówili że to brednie

Gdy ojciec odszedł, brakowało dla mnie wzorca

Dzisiaj widzę że to dobrze, bo nie mierzyłem w pieniądzach

Siebie, nigdy, matka nauczyła czuć mnie

Co mnie zapętliło trochę ale już tam nie utknę

Szukałem wiele lat tego, co mam pod nosem

Co cudze, nie moje, co moje, to niosę

Do Boga droga, to nie moja choć podobna

Bo szedłem z sercem w ręce, ale nie by komuś oddać

Było dla mnie jak kompas, bo choć czasem na oślep

To nie uwierzę w dogmat, tylko w to czy bije mocniej

A bije do Niej ciągle i prowadzi tam gdzie trzeba

Gdy w miejscu stoi niebo lub gdy wiruje mi ziemia

Gdy słowo piekło nie oddaje tego, co dziś zwiedzam

Nie tykam Twoich kłamstw o tym, że nic nie ma


[Bridge]

I nie odejdę w miejsca, gdzie mówią mi „bądź jakiś”

Bo to co dla nich bólem, od lat mnie prowadzi

Nie zmienię swojej drogi, słów ze złota w moniaki

I wiem gdzie idę nawet jak Ty pytasz „quo vadis”


[Zwrotka 2]

Dużo widziałem, a dla nich – szedłem na oślep

Zawsze parzyły jak ogień wszystkie emocje

Nie dla portfela, lecz by nie rozmienić się na drobne

Teraz, gdy świat mówi że to progres

Być twardym jak kamień, nie kochać aż boli

Nie krzyczeć z wkurwienia i nie wyć z agonii

Mieć plany na siebie, na życie, kontrolę

Zamienić, co żywe, na to co skończone

A My? Poznasz nas po tym, że mamy ogień

I stoimy z Tobą jak spierdala każdy

A jeśli los podkłada nogę nam znowu, wstajemy

Bo pozostać sobą to zaszczyt

A może Prawda o Nas jest większa, niż myślisz

I czujesz czasem w klatce, jak cicho ktoś puka

Zostaje z Tobą nawet wtedy, kiedy wszyscy wyszli

I jedyne co musisz, to Sobie zaufać