Released on July 18, 2020

Thumbnail

[Intro]

Za oknem wyje alarm obcy mi i obcy Tobie

Alerty RCB mówiły o tym wcześniej

Ty w trasie gdzieś do Gdańska niewyspana - śpisz

Ja jak głupi, myślę nocą i jak zawsze przy tym nie śpię

Za oknem wył mi alarm obcy nam obojgu

Ziemia trzeszczy jak lód, ja modlę się o szczęście

W tej trasie gdzieś do Kato niewyspana - śpisz pewnie

A ten głupiec pędzi nocą choć nawet nie widzi gdzie

Wiesz


[Zwrotka 1]

Tacy jak ja wymodlą grad na te szklane domy

Znamy tych ojców, co zgubili na swe dzieci pomysł

Niektórym nie jest dane się zmienić - a innym tak

Myślę że zmiana dla mnie przyszła jak dzisiejszy grad

Czasem za późno do głowy przychodzą wnioski

Ten wesoły kształt blizn, gdy stąpasz po szkła odłamkach

Tak się czuję, chociaż w duchu wiem że pod tą skorupą

Się rodzi

Ktoś kto w końcu nie powie że wszystko to farsa

Dziwisz się, że dziś Ci dziękuję za coś?

Cóż mam wymieniać teraz

Ty, żaden z samotnych powrotów nie dał mi cienia szczęścia

Nie znałem Cię tyle lat, że aż dziwnie tak spotkać

Okładkę mam jaką mam, minie Cię dobra książka

A widzisz jakieś rzeczy we mnie, że wciąż daję radę

Choć jak Ci powiem, dlaczego - to nie dogonię busa

Od dziś się zmieni wiele rzeczy, taką mam zasadę

Nie muszę patrzeć za plecy - wtedy zaczynam ufać

Choć daj mi czas na tę szczerość, ale to chwilkę potrwa

Rzuciłaś słowa w Libero, to ja jak w dychę w lotkach

Mówię se "ran nie liż, czas jebać - niech się gonią pretensje"

Dożywotnie bilety, w pogoni za szczęściem

Myślisz, że gonię ten przełom - a ja po prostu uciekam

Przed tym co mnie ominęło i przed tym co może czekać

Ty w trasie gdzieś do szczęścia śpisz, potem znowu wyjazd

Ja w trasie gdzieś do szczęścia o Tobie znowu nawijam


[Refren]

Za oknem wyje alarm obcy mi i obcy Tobie

Alerty RCB mówiły o tym wcześniej

Ty w trasie gdzieś do celu niewyspana - śpisz

Ja przyjadę, jak mi powiesz, że czeka na nas coś więcej


[Zwrotka 2]

Ogólnie mało mówię

Czasem w chuj żałuję słów wypowiedzianych

Ale bardziej tych, które nie padły

Się dużo dzieje u mnie, czasem coś mi umknie, priorytety

Wszyscy wiemy, co znaczy "źle trafić"

Się staram, kurwa i będę po sam kres

Muzyka i Ty, jedyna batalia która się przeciągnie

Mam wieść, nie wiem czy słyszałaś gdzieś na mieście

Ale nie obchodzi mnie za chuja, czyim będę bogiem

Po oknach bije deszcz u mnie, spotykam tych ludzi

Pod parasolem w tłumie stoi każdy, kto się zgubił

Może tam przyjdzie się nam trafić, pewnego dnia

Choć skrycie liczę że szybciej niż za pięć lat

Za mało wierzę w siebie, bo nie wierzył we mnie nikt

Dzisiaj jak na pogrzebie, żegnam całą serię wnyk

Choć w moim skarbcu nie ma chyba nic, prócz rozczarowania

Łap klucz, pierwsza i ostatnia go dostałaś