Kariery

By Parias

On Parias

Released on April 30, 2011

Thumbnail

[Zwrotka 1: Eldo]

Kolorowe magazyny znów donoszą nam wieści

Czytam tysiąc liter, tysiąc zdań, zero treści

Duże nakłady to biznes w końcu nie sztuka

Tylko czemu mówią, że nią jest, kogo chcą oszukać?

Słucham, patrzę, śledzę, analizuję

Marne kopie - jaka fabryka je produkuje?

Wielki sen o gwiazdach, zatopionych w chodniku

Sen był piękny, lecz zbudziłeś się z ręką w nocniku

Publiczne życie - dla jednych świat wyśniony

Jak mało czujesz się pewnie, jeśli chcesz być wielbiony

Jak mało wiesz, gdy nie wiesz jak smakuje duma?

Każdy twój krok to ściema, każde słowo to bzdura

Idole mówią: "ludzie brną w to, jak w bagnie"

Topiąc się w pozorach podawanych im nachalnie

Margines, perły zawsze leżą na dnie

Parias klaunie, czuję się wyjątkowo elitarnie


[Zwrotka 2: Pelson]

I nie szkoda mi liter

Gdy jak KSU patrzę na tłok przed korytem

Błyszczy w fleszach towarzyski alfabet

Za wątpliwą sławę oddali duszę nawet

Naciągane życiorysy, chmury, głowy ponad

Patrzą z pogardą lub jak na bankomat

Szafę z butami pokaże POP-ikona

Szkoda, że z tych butów wystaje słoma

Kariery heh... od malucha do BM-ki

Niewolnicy kamer i ich tanie wdzięki

Czekają na swoje siódemki na jednorękim

A ja paf-paf i gapię się w błękit

Pytania: Kto? Gdzie? Z kim? I kiedy?

No co? Przecież rynek ma swoje potrzeby

Przypomina się Ciechowski na koniec akapitu

Czwarty wers, "Biała flaga" to tytuł


[Zwrotka 3: Pyskaty]

Ja nie mogę zrozumieć tych ludzi obleczonych w plastik

W tym tłumie miejskim, złudnych jak maski, cienki jak kaszmir, znasz ich

Widzisz ich twarze co dzień w kiosku

Grzeją się w blasku sławy, lecz nie wiedzą, że sława jest z wosku

A my to dla nich outsiderów banda

Ci niewolnicy Photoshopa mówią, że nasz rap to skandal

Ci purytanie chcą nas skreślić na starcie

A kto wczoraj na bankietach chciał cię brać w aucie?

Dziś klepią się po plecach, lecz chcą gonić przodem

Na plecach noszą ślady dłoni i podeszw

Bywalcy branżowych spędów

I wymuskani chłopcy jakby wyjęci żywcem z boysbandów

Tu, gdzie zabliźnione rany wciąż krwawią

I gdzie na stole częściej znajdziesz śledzie niż kawior

Tu, gdzie życie bywa brudne jak Harriet

Więc stoimy w opozycji do ich krystalicznych karier


[Zwrotka 4: Włodi]

Mówią o mnie: ten farciarz ma to

W cieniu gwiazd żyje z rapu bez parcia na szkło

Bez wsparcia brukowych pism

Świat idoli i salonów nie ma dla mnie nic

Wszyscy tacy sami, jakbyś podłożył kalkę

Parada karykatur, które wyrzeźbił skalpel

Zawsze gotowi na metamorfozy

Tak, by spełniać potrzeby, które rynek tworzy

Heh... robią sceny poza sceną

Bo gdy cicho jest o nich to ogarnia ich niemoc

Tak mało wiedzą co to pewność siebie

Tracą resztki honoru, by się tego dowiedzieć

Myślą, że warto, jak wszyscy w branży

Sprzedać prywatność, za status gwiazdy

Gdy mówię "Parias" jestem zawsze poważny

Bo nie jestem "wszyscy", nie mam na imię "każdy"