[Zwrotka 1]
Jutro krzyczy do nas "siema", dzisiaj wali nas po mordzie
Wczoraj to historia, tak jak za szerokie spodnie
Teraz jedno, co się liczy, to żyć z samym sobą w zgodzie
I by dalsze życiorysy już pisały się spokojnie
Nawiązać dialog — rodziny nie wybierasz
I niejeden pewnie by chciał urodzić się jeszcze raz
Zawsze może być gorzej, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma
Bogaci szukają miłości, biedni — szczęścia w monetach
Przeszedłem ten etap, wiem, co z ludźmi robi pieniądz
Mają za dużo w dupach i uczucia szybko więdną
Sprzedaj, kup, daj — życia kolory bledną
Jutro materialny raj chętnie na miłość wymienią
Gdzie tego szukasz i jaką nosi nazwę?
Ile razy upaść, by odnaleźć równowagę?
Życie to skurwiel, ze swoimi trzyma sztamę
Jak masz miękkie serce, to obyś dupy nie miał szklanej
[Refren]
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu
[Zwrotka 2]
Los nie równo nas traktuje — rozdaje znaczone talie
Znam dzieci ojców zwiedzających zakłady karne
Toczą z życiem walkę — z dala od fleszy i karier
Dajmy im siłę do pokonania wszelkich barier
Nie bój się żyć normalnie dziewczyno z patologii
Wiem, że jest najłatwiej iść przez wytarte drogi
Jeśli nie miałaś nikogo — ja daję Tobie słowo
Świadomie robię to po to, żeby z gówna Cię wyciągnąć
I bez żadnego strachu bierz to sobie do serca
Nie bój się płaczu, czasami w każdym coś pęka
Kolejny dzień, gdzie codzienność to udręka
Zagubionym od narodzin ciężko zejść z drogi do piekła
Chce Ci dać połowę szczęścia, byś poznał, czym jest uśmiech
Połowę wiary w siebie, to wszystko łatwiej pójdzie
"Lepszego życia diler" przejmuje władzę nad mózgiem
Ten rap leczy rany, dziś jedziemy jednym wózkiem
[Refren]
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu
[Zwrotka 3]
Znałem w moim życiu wielu amatorów przygód
Seks, dragi, dance — w weekend latali na przytup
Wtedy byłem dla nich śmieciem, nie chciałem wciągać syfu
Dzisiaj jadę furą — oni leżą brudni od rzygów
Byli panami życia, przez śmierć trzymani w szachu
Chcieli być dłużej młodzi, w rozwoju stanęli ze strachu
Dzisiaj zamiast na szczyt mają bliżej do piachu
I już nie żałuję ich, choć potrzebowałem czasu
Wiem, nie widzisz tego, jeśli siedzisz w tym gównie
Myślisz, że wygrasz turniej, chociaż odpadłeś w grupie
Jak wbija w Ciebie chuja, ziomuś — to nie jest kumpel
Bo prawdziwy przyjaciel w ogień za Tobą pójdzie
Nic niewarte znajomości po czasie tracą wartość
U mnie z ludźmi jak z rapem — nie ilość tylko jakość
Zbijam pionę ze strachem, czas lepsze życie zacząć
On daje odwagę, by cały ten burdel ogarnąć
[Scratche]
Days go back, stress is building up
Provoke those without dollars to dream
Fuck that, fuck that shit
Knowledge is king
Now if I worry too much about my have-nots I might
Not recognise just what I've got
What can I say? What-what-what can I say?
Keep your head up and try to keep the faith
[Refren]
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu
Dzisiaj na jutro pewnie czekam bez strachu
Wita mnie świt — witam go na luzaku
Radości łzy i smutku pół na pół
Cały czas życiu stawiam czoła bez strachu