Released on January 13, 2014

Thumbnail

Moje spojrzenie na Ciebie to jedno długie ujęcie

Chciałbym aby miało sens, ty zdecydujesz czy będzie

Me zajęcie przekleństwem, co pali mnie od wewnątrz

Tym ogniem, którym spłonie moja żona i dziecko

Transportuję Cię w miejsce, o którym nie chcą byś wiedział

W Niebie wszystko ma się nieźle, póki nie chcesz w nim zamieszkać

Dlatego piszę i robię setki wyliczeń

I im bliżej sedna, tym dalej pozostaję z niczym

Spełnienie życzeń? Te wielkie przypłacisz życiem

Mniejsze zrobią z Ciebie bestię z wywieszonym językiem

Zrozum jedno, tu nikt nie wraca tą samą ścieżką

Pułapki w pułapkach, a ich pułap to piekło

Mam za sobą całą wieczność dociekań wspartych wiedzą

Pozostaje mi zawisnąć lub uwierzyć w ich konieczność

Wylosujmy zapałki, odbierzmy głuchy telefon

Wszystko dobrze, póki łączę takich jak Ty ze Strefą

Tacy jak Ty - tu stawiam zimną ścianę relacji

Po co imię? To, że idziesz ze mną, musi wystarczyć

Cynizm jest przedsionkiem wiary, a nienawiść religii

Kpiąc z siebie, wiesz że nie będziesz lepszy niż inni

Nikt z nas celu nie osiągnął, choć byliśmy tuż obok

Każda broń musi utonąć, gdy mam w dłoni nieskończoność

Nas skończono, zostały nam dyskusje przy wódce

Nie pisano nam boskości, więc piszemy ją ołówkiem

Dałem z siebie wiele, uwierz, spójrz w oczy mej córki

Jak Hieronim Bosch uleczy Ciebie ruchem tęczówki