Released on October 31, 2016

Thumbnail

[Verse 1]

Na mojej osi chemia, to nie love story

Każdego pacjenta co becel zalega wyciągniemy z nory

Ogrody czyste jak koka, typy szurają po nochach

Liczą sie czyny nie słowa, Bóg zamienia w słuch sie gdy pusto na grobach

Poszerzamy wpływy, robie nocne ruchy, jak Richard Ramirez

Ty z grupą na niby, wypełniacie puchy, macie wilczy bilet

Nie będę pukał, sięgam za klamke

I wysyłam strzały tak oczyszczam rapgre


[Hook]

S.O.S, SO.S (shoot or salute)

Daj mi respekt albo strzel w głowę, SO.S


[Verse 2]

Sumienie powoli zamarza, to wbita na teren

Zdejmuje jebanych pozerów co myślą że mogą tu przejmować scene

To wiara na blokach, nigdy ruchy na pokaz

Odetchnę spokojnie jak ich truchła w końcu wylądują w dołach

Problemy ze wzrokiem, widzę twarze trupów i jebane liczby

Jest becel to okej, zawijam na potem by zwiększać korzyści

Jak V wbijasz? zawsze na krzywy ryj?

Skitrany jest temat, ja nie znam cie ziomek jak przyjadą psy


[Hook]


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]