Released on June 8, 2015

13K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Eripe]

Goni cię praca, weekend natężenie spore miał

Życie w napięciu, mało czasu, tracisz potencjał

Nie chcę tak skończyć, więc mój opór jest oczywisty

Nie pomaga fakt, że Rip to opozycja optymisty

O korzyściach wokół wszyscy plotą, każdy high life chce

Jak masz być wolnym człowiekiem, uciekaj jak w Half-Lifie

Na każde potknięcie czeka tutaj banda hien

Mam na to sposób, spada ciśnienie, narasta gniew

Siedzi we mnie, nie wiem, kto tu kogo karmi już

Pluję jadem, kiedy przelewam na kartki tusz

Jestem tak bardzo zryty, czy nie mam się prawa winić?

Że ludzie to pasożyty i nie chcę symbiozy z nimi

Się martwię trochę, czy w głowie coś mogę zmienić, bo

Choć gardzę prochem, mam ochotę sobie strzelić

Do paru osób, choć nie słyszę głosów, nie wiem

Czy to nie sposób, by w końcu się poczuć lepiej


[Cuty: DJ Roka]

The alter-ego himselfI freak beats slam it like Iron Shiek

It's in my nature

You'll never stop me, I'm top speed as you pop me

Watch me

Half-man, half-amazing

You can't fuck with the flows I bring

Open your mind you see the circus in the sky

Close your eyes and imagine, feel the magic


[Zwrotka 2: Oxon]

Obiecałem sobie, że dziś z tego nie skorzystam

Wiedziałem, że bez tego będzie mi tak ciężko wytrwać

Mam to jak szósty zmysł, mój mały terrorysta

Jadę na gazie, aby mnie wysadzić, w zasadzie wystarczy zaledwie iskra

Skąd się wzięło to, mój demon, czy mam genom winić?

Idę przez Szeol, byle jełop tego nie rozkmini

Chcę stworzyć dzieło i tracę swe kolejne godziny

Jest we mnie Venom i chce bym wziął nieco z jego siły

Żywię się sobą i trawię od wewnątrz, pozorna wielkość

Pozwala ukryć mi swoją niepewność i strach, że mnie zrobić tu mogą na miękko

Po co lamento, dawać wam poklask, zważać na innych, mogąc samemu

Może dlatego, że zbudzić się mogę samotnie, nie mieć dla nikogo anthemu

Siwy, siwy dym, czuję, że nie jestem sobą

Ty, gdy odpuszczam z tym, czuję, że nie jestem sobą

Co mnie tu spotka, nie pytam się ciebie bezczelnie

Żrę się od środka, już nie wiem, ile jest we mnie mnie


[Cuty]


[Zwrotka 3: Eripe]

Więzień nienawiści, pozdro Norton, mordo

Mam tak non stop, odkąd zderzyłem się z życiem

Chcecie mniej zawiści, dobro poszło w kąt, bo

Ja gram prostą kontrą, żeby być na szczycie

I siedzę za kratami, po kracie z wariatami

Śmiejąc się z tych, którzy nie widzą krat, bo prawda rani

Mów mi głupi skazaniec, skminisz po chwili, ziom

Że połączyłem to wszystko jak silikon


[Zwrotka 4: Oxon]

Feeling jak Dziki Gon, gdy przerażenie spada na łeb

Wszystko przepadło w chwili, bo za długi czas wracałeś

I nie ważne, praca, narkotyki czy twój brat antałek

Jeśli bez nich jesteś nikim, nie odejdziesz na bank w chwale

Wybierz symbiozę, pozorna siła, lecz mózg wypruty

I ciągła wina, że wygrywasz przez substytuty

Czy może wbijasz w to, bo nie chcesz więcej tu być truty

I jesteś zbyt dumny, by w trumny wieko ci skuły skróty

Nie mógł się uwolnić, przeczuwał, że nic dobrego nie wyniknie z tej relacji, ale wciąż popełniał te same błędy


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]