Tlen

By Oxon

On Lifter

Released on June 19, 2020

Thumbnail

[Refren]

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Ciągle chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce, ciągle chcą zabierać mi tlen!


[Zwrotka 1]

Tyle dróg, tyle snów, tyle spojrzeń

Niewykorzystanych szans, żeby dojrzeć

Sytuacji, do których dziś nie dojdzie, bo kiedyś dałeś wiarę niedojdzie

I komuś zaufałeś – niektórzy mówili, że masz talent ale większość była raczej obojętna

Inni bunt, albo ból dupy, wskazywali palcem i mówili że zły duch go opętał

Działa to jak pętla, może do nich wrócić, albo cię udusić, pozbawić cię tchu

Nikt nie naprawi cię już, zapamiętaj, sam musisz odnaleźć i zbawić się tu

Mówią, że żyjesz wciąż w krainie snów, albo że wpadłeś do króliczej nory

Powiedz, że cię nie ciekawi to już, durnie w gadce te same wciąż kurwicie wzory

I nudzi mnie to

Chcieli, by budził mnie wciąż zimny pot tu

Bo czują mą moc i chcieliby ją zniszczyć w środku

Jeżeli masz dość, też czujesz złość, wydobądź w końcu głos (głos)

Gdy ktoś ci udziela porad, możesz spytać go gdzie sam doszedł

Jak cię nie ciekawi jego elaborat, to najwyższa pora byś se gdzieś sam poszedł

Przyjął sobie w życiu rolę kreatora, gdybyś nawet latami nie śmierdział groszem

Idąc trasą, która jest ci przeznaczona, nigdzie już nie musisz nigdy mieć zaproszeń


[Refren]

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Ciągle chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce, ciągle chcą zabierać mi tlen!


[Zwrotka 2]

Nie chcę walczyć o każdy oddech

I czuć na karku oddechów złych

A skoro każdy ma jakiś problem

Nie biorę do własnych problemów twych

I nikt, kto chciałby mnie zatrzymać

Nie zbierze nigdy takich sił

Ja gdy zapragnę, znów zaczynam

Wierny sobie do ostatnich chwil!

Zwątpienie czymś, na co mnie nie stać, ktoś przecież musi dalej pchać ten wózek

Mi patrzą na ryj, mówią „jak to trzydziestka?”

No wyglądam trochę starzej, jak się wkurzę

Im dłużej gadali, tym większy był armor, ich strzały blokował jak kevlar

Lecz tamta historia już dawno jest za mną, ta nowa jest o nas, lecz bez was (bez was)

Nie chcę przejść gdzieś koło życia, myśląc że jest źle mi tu

Chcę swobodnie pooddychać, czerpiąc siłę z pełnych płuc


[Refren]

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen

Patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Tlen, chcą zabierać mi tlen, chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce

Ciągle chcą zabierać mi tlen, patrzą na ręce, ciągle chcą zabierać mi tlen!