Supermoce

By Oxon

On Supermoce

Released on June 25, 2015

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Jestem Bohaterem, jakbyś tego nie rozumiał

Gotowy by oddać wiele, poświęcenie, ego, umiar

Jestem Kopodupem, słyszysz to, lecz nie chcesz tego skumać

Typ się wkurwia, bo porównań nie uniesie jego duma

Mnożą się zjeby bezczelnie, ja jestem sumą ich strachów

Będę rządził niepodzielnie, odejmę ubogich łaków stąd

Albo ich zostawię w spokoju, bo widząc laury

To nawzajem się zabiją, wyginą jak pizdozaury

Czy to ptak, czy to samolot czy kometa pierdolona

Ty masz mnie za śmiecia, to co, nawet śmiecia nie pokonasz

Pogarda to twoja garda, jawna beka, nie obrona

Więc pozwolę ci umierać jak tak bardzo chcesz dokonań

I padniesz jak pies do kolan, plując jadem w głębi duszy

Słyszę, że ci zaschło w gardle, podajcie mu Herbitussin

Bo się biedny burzy zjeb, ma, by wejść, za cienkie karty

Weź się jebnij z kuszy w łeb, tylko bełtu jesteś warty


[Refren x2]

Wreszcie daje plony, już dawno gotowe ziarno

Zdobyłem moc, muszę wziąć odpowiedzialność

Znów się obrócę i zanurzę w noc

Nie zniosę więcej złudzeń, właśnie po to budzę swą supermoc


[Zwrotka 2]

Dziś nie muszę pytać już, który zabrać kostium

Niepotrzebna mi jest maska, mam jej zakładania dość tu

Zbiera się energia, Genki Dama grana gościu

Możesz widzieć we mnie diabła, jak na straży stawiasz kościół

O co tu chodzi, tyle mocy zebrałem, że mógłbym uchodzić za Boga

Jeżeli nie będą w to wierzyć, to znaczy, że ciężki czas nadchodzi dla pogan

Jest liczba gamoni tak mnoga, że nie ma co liczyć na sto naboi

W kresy świata zabłądzi na nogach każdy kto dziś się skonać boi

Rap porwał mnie i zawładnął jak Poison Ivy

Ci co dawno mówili, że mną gardzą jakoś odpadli

Daję w bity artylerię całą, raport ogarnij

Ma ekipa Sprawiedliwa Liga ma poziom armii

Wezwę Mary Jane, zrobię z nich trupy jednym gwizdkiem

Jak wstaną, podobijam, jebać sentymenty wszystkie

Niech giną łatwo, progi dałem też im niezbyt niskie

Wolą przeżyć zamiast odejść w niebyt z cienkim piskiem


[Refren x2]

Wreszcie daję plony, już dawno gotowe ziarno

Zdobyłem moc, muszę wziąć odpowiedzialność

Znów się obrócę i zanurzę w noc

Nie zniosę więcej złudzeń, właśnie po to budzę swą supermoc


[Zwrotka 3]

Latam na bitach, podróżując w czasie tam i nazad

Jak błyskawica, różnica napięć przy waszych twarzach

Stawiam na chillout, choć do zmartwień świat okazje stwarza

Za wiele, niejeden nie zaśnie, jakby się szmaty nażarł

Mam wiele lat doświadczenia, wciąż się odradzam w uszach

Bity i teksty i melanż jak jama Lazarusa

Jestem jak kara, jak plaga, co spada na lamusa

Moc pradawna, każda gwiazda pada, jazda Galactusa

Mam za wysoki poziom empatii, patrzę w oczy pewnie

Nawet kiedy polegnę, będę patrzył przez ich oczy; Deadman

I to już pewne, że osiągnę tryumf, pięknie, z fartem

Jesteś zwierzyną to kombinuj, jestem Kraven Hunter

Chcesz poznać mój origin, zainwestuj w digging sieci

Typ nie daje lipy nawet jak o rzeczach z pizdy leci

Czasem prosto, czasem z motką tworzę to przez długie noce

Siema, jestem Oxon, patrz jak budzę moje supermoce


[Refren x2]

Wreszcie daję plony, już dawno gotowe ziarno

Zdobyłem moc, muszę wziąć odpowiedzialność

Znów się obrócę i zanurzę w noc

Nie zniosę więcej złudzeń, właśnie po to budzę swą supermoc

Czym większą miał moc, tym trudniej było mu nad nią zapanować. Jego dzika natura dochodziła do głosu. Aby przejąć nad nią kontrolę, musiał am... (hahaha)


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]