Kopodup

By Oxon

On Supermoce

Released on November 13, 2014

Thumbnail

[Intro]

Gdy zapada zmrok, zakładam swoje bojowe kalesony i wyruszam w miasto


[Zwrotka 1]

Nigdy nie lubiłem dobrze zjeść, patrz na rezultat

Kto nie je - nie rośnie, ła! łatwa regułka

I co, że urosłem na jeden osiem sześć

Mam apetyt na.. o, w sumie jeden mogę zjeść

Więc, wbijam w tę grę z werwą (i co?) w mig biorę przydział

Mój biceps jest legendą, nikt nigdy go nie widział

Zbyt wiele mielę gębą, ciągle pytam gdzie jest sedno

Wszystko jedno, chce jej sięgnąć, przy tym inne cele bledną

Może dlatego zawsze byłem takie chuchro

Na jeden strzał dla każdego kto by chciał mnie zdmuchnąć

Mimo to, jarałem się jak stare próchno

Byle iskrą myślą swym nie pozwalałem uschnąć

I mimo to, to i tak pojadę tłusto

Jeśli mam zginąć to na milion procent z gadką słuszną

Oddany skillom ziom, z chwilą tą, siłą ustną

Buduję silos, sram na bilon, robię miło gustom

[Refren] x2

Jestem samozwańcem, mów mi Kickass - Kopodup

Mam zajawkę i technikę co zmiotą z nóg

Słabo tańczę lecz tańce mam głęboko znów

Spoko luz, sam się szkolę w walce bez kłopotów


[Zwrotka 2]

Pół dzieciństwa wiązałem głupią chustkę na czole

Byłem taki groźny ninja, że o chuj, ja pierdolę

A na lekcjach robiłem z siebie durnia na polew

By się wkurwiać słysząc "kiedy będzie twój tata w szkole?"

W pelerynie z koca na niewielką kanapę

Skakałem i rozjebałem łeb o parapet

Od kozaka kozaczyłem, że nieprędko mnie złapie

W rezultacie dostałem nie lekko po japie

Powracam, tego się nie pozbędę nawyku

Co lata (zium zium) miecze świetlne z patyków

Jestem supermanem wiem, że zasłużę szczerze na tytuł

Sięgnę szczytów, niszczę plany nikczemnie schedę łachmytów

Nikt mi nie powie, że się wlokę od startu

Mam nie po kolei w głowie, wciąż ochotę do żartu

Rozgonię tę hordę, zakopię ją w parku

Choć bym wziął na mordę przekopę od karków

[Refren] x2

Jestem samozwańcem, mów mi Kickass - Kopodup

Mam zajawkę i technikę co zmiotą z nóg

Słabo tańczę lecz tańce mam głęboko znów

Spoko luz, sam się szkolę w walce bez kłopotów


[Zwrotka 3]

Jestem typem co na konwenanse dawno dupę wypiął

Jestem bohater warzywo, patrzcie, mów mi Super Szczypior

Jak masz zamiast łba kapustę, cie porwie wkrótce licho

Twe morale zmieniam w proch, dmuchnę - patrz jak mi się sypią

W zamian za chudego bica mam za grube flow

Patrząc na nich typy z plecakami są, ready to go, spakowani

Animusz mogę im wziąć tak że w końcu zostaną sami

Co drugi głąb mentalne dno, bo coś posrało w bani

Typy tak ciemne jak nie przymierzając hindus

Też bym wyglądał jak leszcz, gdybym z którymś stanął w ringu

Ale gdy wpadają z gadką są jak kurwa pingu pingu

Wygrywam życie jak Di Caprio w Śmigus - Dyngus

Czas złapać dystans, nie ważna aparycja

Nawet jak szkaradna japa, mała łapa, słaba dykcja

Pierwszego nie ruszę, drugie muszę, trzecie poszło

Jestem Kopodupem, wkrótce wystrzelę cie w kosmos!


[Refren]

Wzbudzał powszechne zainteresowanie jednak nie zawsze było trafne