Szukam stylu

By O.S.T.R.

On Tabasko

Released on June 24, 2002

Thumbnail

[Zwrotka 1: O.S.T.R.]

Szukam stylu w cieniu szarych przecznic, w miejscach mało bezpiecznych

Prosto z miejskich peryferii, jako grzesznik błądzę

Czego ode mnie los chce

Płomień schodzi po loncie, inni szykuja odwet

Idę dalej wbite żale klikę stale męczą

Ludzie nad głową jęczą i ten lament płynie z nędzą

W moich oczach piekło, ja wciąż szukam

Chodź znajdę nieprędko, spostrzeżenia dukam dziurę wiercąc w kłopotach

W ręku sześciopak Żywiec, czuję że żyję

Choć wątpliwe w tej alternatywie znależć antidotum na cały ten kibel

Spraw bez polotu imię ich mi nieznane

Choć świat w moich progach, barwny jak Murales

Smutku nie czaję, jestem sobą szukam stylu

Idąc przez Teofilów, na okolice patrzę

Jak nienawiść zamyka człowieczeństwo w klatce


[Refren: Maku]

Szukam stylu, ukryty pośród innych tylu

Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa

Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam

Kiedyś dojdę do celu, łącząc kolejne ogniwa

Szukam stylu, ukryty pośród innych tylu

Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa

Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam

Kiedyś dojdę do celu, łącząc kolejne ogniwa


[Zwrotka 2: O.S.T.R.]

Szukam stylu, w miejscach o których ci się nie śni

Mając w pamięci tych co tu odeszli

Zamiast uciechy Nesquik, kamienic marazm

Chuj że się staram, jak ludzie żerują na skazach

Które życie powtarza w cyklu, na twarzach ich trud we krwi

Los życiem się nie pieści, pięści kreują lepszych

Ja jestem jednym z tych gości z osiedli

W sąsiedztwie rodzinnych tragedii, od faktów się nie odetnę

Szukam spełnienia przepowiedni o plażach, gorących piaskach

Zgrabnych pośladkach, by po osiem godzin codzień nie musiała tyrać matka

A znam takich którym na życie nie wystarcza

(Szukam stylu) Szukam stylu zmieszany z tłumem

Robiąc to co wydaje mi się, że robić umiem

Wybrałem kierunek szczerość, czy to zrozumiesz

Nad miastem przelot, cel – znaleźć styl w siebie wierząc


[Przerwa / Cuty: DJ Gustaffson]

Pierwsze problemy

Niejeden z tych, co nie zna nas, nie lubi nas

Siły na zamiary mierz ja zostanę


[Zwrotka 3: Maku]

(Ta... Tak...)

Dzisiaj wielu w galerii, tysiąc portretów

Wciąż te same twarze, a ja zrobię to inaczej, nie mów

Dawka świeżego tlenu dla was, choć czysta kartka

To zaraz już będzie w rymach cała, nie patrz

Odnajduję inspirację w pięknych kobiet uśmiechach

Szukam stylu bo wiem, że on jest tam, wychodzi z serca

To moja Mekka, to ukojenie w tych wersach

Spokój, cisza, relaks to tu słychać mnie na łódzkich scenach

Z tego miejsca gdzie w końcu coś zaczyna się ruszać

Kotku posłuchaj, bo to dla ciebie słowa rzucam

Miejska rotunda, pełna miejskich myśli

Upał, szaleje dusza, bo w klubach sto stopni Celsjusza

Ja ciągle szukam, na zawsze w tym parku westchnienie

Wspomnienie, te pierwsze frazy na papierze

To jak marzenie, które w końcu zaczyna się spełniać

Rap po polsku, na polskich osiedlach

Po roku legal, a ty na to czekałeś

Szukasz lecz nie możesz znaleźć, więc sięgnij wzrokiem dalej

Ponad morskie fale, ponad chmury, ponad wszystko co nas otacza

Kolejny wers życia zapisany na kartkach


[Refren: Maku]

Szukam stylu, ukryty pośród innych stylów

Zaginiony jak Atlantyda, legenda wciąż żywa

Owe aspekty odkrywam, w oceanie życia pływam

Kiedyś dojdę do celu, łącząc kolejne ogniwa