Preambuła

By O.S.T.R.

On Gniew

Released on January 28, 2020

Thumbnail

W nocy odwiedził mnie znów znajomy sen

Wielkie pałac, duży garaż

A w nim złoty cayenne

Ludzie bez zmartwień, szczęście wokół

Każdy zdobył swój cel

Gdybym mógł zostać w tym świecie

Nigdy nie obudzić się

Spokojne czasy, bez konfliktów i walk

Dostatnie życie a nie ciągły bilans zysków i strat

Nikt sie nie boi że na plecach ciąży fiskus i bank

Nie ma bezdomnych, każdy na swoim dziedzińcu jak pan

Bezpieczne ulice miast

Nie ma podziałów na bogatych, biednych, różnice klas

Każdego stać by mieć czas na dobre chwila jak w spa

A nie tyra na dwie zmiany by odbić życie od dna

Wszyscy do czegoś doszli

Patrz, koledzy z podwórka – dzieciaki co maja przyszłość

A nie kredyt za studia

Dalekie plany

A nie rebus jak tu przetrwać do jutra

Dopasowany każdy szczegół niczym element w puzzlach

Zamiast na metki ubrań, każdy patrzy przed siebie

Bez kompleksów, tylko pełne wyobraźni kieszenie

Jedyny problem - Ground Zero - kaseta szumi w walkmanie

Gdy już zaczynam w to wierzyć, mordą uderzam o ziemie

Wielu liczy na ślepy fart

Że kiedyś znajdzie na ziemi raj

Kiedy nie widzą już dla siebie szans

Każdy jest gotowy zabijać i kraść

Wielu liczy na ślepy fart

Że kiedyś znajdzie na ziemi raj

Kiedy nie widzą już dla siebie szans

Każdy jest gotowy zabijać i kraść