Opowieść

By O.S.T.R.

On 7

Released on February 24, 2006

Thumbnail

[Intro]

Cała Łódź

Chuligani

Prosto

Prosto z łodzi


[Zwrotka 1]

Dwudziesta druga, łańcuch świateł, relaks

Masz już czasem melanż, nas dwóch nie wybiera

Ja ziom bez prawka w sumie to też nie mam

On myśli, że ja nie wiem, więc też nie mówię przebacz

Chcesz się w klubie najebać? rzygać jak wściekły student?

Wybacz ja nie z tych Muniek, chyba nas nie rozumiesz

Za mną mój człowiek, obok ziomek bez prawka

Pode mną kilo czysty hasz to jest szansa

Od startu do mety nazwij to projekt - fart mam

Tak wybrał fach nas, bo kiepski ze mnie złodziej

Jak ty gram zawczasu tylko, że się nachodzę

Zwykły przechodzień, średnia bezrobotna fucha

Ty w tym na co dzień mieszkasz, nieistotne słuchaj

Felgi odbiją blask, bo na chuj nam ten przypał

Znam jedno takie auto, w tej sprawie nie oddycham

Myśląc za co mogę wpaść ziom i co mogę zgarnąć

A jaka lipa, na razie liczę na bezkarność

Bo wolę to zamiast z głodu zdychać

Jedno złota sama klika zaprasza na show

Więc nie dotykaj tego czego człowieku już nie możesz wziąć


[Refren x2]

Jest taki moment, że strach w twoich źrenicach

Jest większy niż świat, to jest start na ulicach

Jeden to dajma, a drugi fart pcha

Choć los bywa okrutny i nie zna się na żartach


[Zwrotka 2]

Dobra koniec, ruszamy, przyszedł goniec plus piątka

Waga od nazwiska, które kocha Katalonia

Spokój na zegarach, sześć dych w ruchu miejskim

Aleje Piłsudzkiego światło latarni kreśli

Wiesz mi na krawędzi dzisiaj jestem

Strzeż tych na nawierzchni, cisza przed wiem

Życie jak tester jakby co mam amnezję

O żesz kurwa 17450 skąd się urwał pierdolony Mondeo

Zaczyna się rodeo - gaz, blacha, control

Daj macha ziom, bo dziś na ulicach mokro

Na trzy na dwa zamach na czyszczenie samar

Dawaj okno i ziomek chce wyrzucać kilo

Z tyłu słyszę - kurwa taka ilość

Co ty robisz? chuja masz zamiast głowy?

Ej kretino masz mózg? czy jesteś z ochrony kasyno?

Opony na wylot, hamuj, kitram

Tak z dwóch kilogramów zostało gramów kilka

E, co jest kurwa? na głowie but mam

Szperane po kieszeniach za co ten chuj

Ma mnie prawo dotykać? nie mów o narko dzisiaj

Nadto problemów, najlepiej nic nie mów, ja znikam

Ej zbyt proste? masz psa nad sobą?

Jego łaska? to nonsens, ale fart na ironię nie opuszczał nas

Tu jak przyszli tak znikli zostawiając hasz mój


[Refren]

Jest taki moment, że strach w twoich źrenicach

Jest większy niż świat, to jest start na ulicach

Jeden to dajma, a drugi fart pcha

Choć los bywa okrutny i nie zna się na żartach


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]