Released on November 17, 2002

Thumbnail

[Zwrotka 1]

A no bo świat znowu potęguje chaos

Wielki jak rozmiar przypisywany Himalajom

Zamiast się łudzić że uratuje nas człowiek pająk

Patrząc na ludzi bo tak luzik jak Gajos

Extra jeśli wychowano Cię na pewexach

Mnie na wiele rzeczy nie stać

Lecz czy mam z tego powodu nie spać?

Do przodu reszta

Ten rap tylko ma przetrwać (przetrwać)

O O O O eS Te eS Te eeR

OOO (jestem jeszcze w eter)

Niepoprawnie bo nauczono tak mnie

Że mówię sam se nie sobie

Mam być tępy prezydent ty

Rap rozluźnia spiętych

Jak ten co spóźnia się w zakręty

Niszcząc sentyment i

Śmierci zaglądam w oczy

Z nią nie ma gadać o czym

O czym panie myśli moje oczyść

O czym panie myśli moje oczyść

O czym panie myśli moje oczyść

(taaa) Czuję się tak po czym?

Po co rapuję teksty na czystych werblach

Kogo hip-hop zjednał

A kto z jednością przegrał?

Czy miłość to ekran

W sercach?

Ilość jakości ustępuje miejsca


[Zwrotka 2]

Wyobraź sobie worek

W worku bilon

Worek ze 3 metry

I waży ze 100 kilo

Wyobraź sobie worek

W worku banknoty

A teraz spójrz na tych co sprzedali się za 5 złotych

Ludzki dylemat chwil których brakło

Nie mów że łatwo kochać

Mógłbym w problemach tych tylko siebie spotkać

I poczuć szczęście myślę więc jestem

Więc jestem sobie zapewnię

Błąd

Bez wyciągnięcia wniosków to żaden błąd

Myślę po polsku czyli jak wyrwać się stąd

W czasie zawodny jak w idei zasięg

Choć ziarnko nadziei zasiej

Dwie paczki cameli raczej

To za dużo na dzień

Pety mi nie służą

Ale czasy kiepsko wróżą

Wydany papier

Podatek pod atrapę

Biorąc styl demokracji kolor

Co z naszym czasem się dzieje

Może już nie zmądrzeję

Na razie pojmuję co gdzie jest

I zamiast czekać na zbawienie roniąc łzy

Fajkę pokoju ćmić chcę

W spokoju żyć

Te pragnienia spełnię

Jak już czas musi płynąć

To niech nic nie chce ode mnie


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]