Released on November 18, 2004

Thumbnail

[Refren]

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap


[Zwrotka 1]

Dom ten sam, co we snach, w promilu ziom mieszkam

Gdzie niesmak to wirus rejestru a winylu

Bloków widzianych z profilu

Nie mam naftowych szybów

Schemat rozmowy – przymus

Etat załogi świrów

Ziom zrzuć lepiej garba

Jebać poselski mandat

To Teofilów nocą przy zgasłych latarniach

Leczy w metylu mózg, co niczego nie ogarnia

Bo mam mam gdzie edukacja?

Gdzie to poczucie wsparcia?

Od diet i żarcia

Po prawdę na tych kartkach

Gdzie matematyk te bogactwa?

Auta chat na każdych peryferiach miasta Maybach

No daj nam coś chociaż na kształt

Nie ważna flota a łaska

Nie pokocham diabła bo świat to jego farma

Gdzie nasz zawód to karma

Меня зовут Adam, mam plan swój jak każdy lojalny

Dla prawdy z zasady patrz mi jak mówię w źrenice

ŁDZ – Londyn myśli na przemycie

Eeee czy to widzicie?


[Refren]

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap


[Zwrotka 2]

Nie chcę się martwić, kurwo, daj mi spokój

Jutro zacznę znowu za robotą pochód

Na razie mi się nie chce

Na bazie gniję dzień w dzień, a wiem że

Ręce wtedy zaczynają swędzieć

Nie biegnę, nie idę, raczej jest to spacer

Niepewnie, co widzę? Na tej grze to pattern

Luz blues na sercu pogoda jak w Capri

Sto procent autentyk jak na owocach Cappy

Energii zastrzyk od Pomorza po Tatry

Skoro rap to nasz styl, doradź mi – co wybrać?

Hajs, złotą płytę czy prosty freestyle?

Zysk, koszty – nic tak nie kręci łba ziom

Masz przedstawienie jak klienci se nie radzą

Hiphopolo? Przydałby się wam ginekolog albo dwóch

By okiełznali moloch waszych słów

Skoro płaci tłum, łojąc ptasi gnój

Pomoc naszych słów zbroją na tych tu

I do końca, idź w pizdu z Croppem

Globalizm to wróg, zbój, jak Pinotchet

Od drobnych wykroczeń poprzeczkę podnoszę

Dla tych, co ni chuja wiedzą co istotne

Różnice widzisz? Odwiedź ulice a zatrybisz

Co to rap jest żaden ze mnie gangster

Losu jak chce nie tłamszę

Walczę z kurestwem, bo stać mnie na to

Sam wiesz


[Refren]

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap

Mam plan, jak zachować w duszy ten stan

Mam plan, jak załoga skruszy ten gram

Mam plan, tylko zobacz wszystko co mam

Dziś to słowa i wyluzowany rap