Released on April 5, 2023

Thumbnail

[Intro: O.S.T.R]

Pomijając, że ten sampel był przeorany 500 razy to...

Jak tu ludzi kochać, kiedy każdy chce Cię

Zabić lub okraść

Kawałek o miłości, kurwa


[Zwrotka 1: O.S.T.R]

Ona mnie prosi bym coś nagrał

O miłości jak LemON

Mówię "dobrze" i nawijam

O tym, że świat kocha przemoc

Patrzę w oczy jej

I nie wiem, czy też mam dać siebie

Alien profil, każdy dzień na ziemi

Jest dla mnie więzieniem

Czuć zwątpieniem od ludzi

Cóż, jebać, czy wciąż mam rezon

Jestem inny

Więc się lampią tu jak na potwora z jezior

Fakt — wyrażam słowa z głębią

I chuj czy te słowa zgłębią

To nie moda, a świadomość

Co wyrasta poza trend wciąż

Czy Ty też czujesz jaką zewsząd tworzą presję?

Powiedz mi kto z nich zasłużył

Na najlepszą Twoją wersjе

Jesteś sam

Gęste powiеtrze, klimat nocy

W tych czasach już nie masz szans

Na serce i przyjaźń non profit

Mam

Nienawiść w genach

Duszy nie dam Bogu wiem, wszak

Nigdy nie wypełnię wszystkich

Pól heksagonu szczęścia

Ona chce bym jednak nagrał coś

O miłości jak LemON

Mówię "dobrze" i nawijam

O tym jak świat kocha przemoc


[Refren: Gibbs]

O miłości jak Defto

Poznałem trochę ludzi

Jak zdradzają się często

Przytulając do gotówki

Nagie rany pod powieką

Widzę, nim zasnę lekko

Nie staliśmy na ołtarzu

A będziemy razem wieczność

O miłości

Jak Jantar

Kto wymyślił nam niebo?

Jaki mam zgasić aplauz

By zobaczyć, kto jest ze mną

Świat nie wybacza jak karma

Tylko one love wrzuca w ciemność

Zakochani po uszy

Lecz nie słyszą krzyku wewnątrz


[Przejście: Gibbs]

Widzę tylko jak

Cały fałsz zdobi otoczenie

A prawda leży pośrodku mgły

Byle miłość kraść

Odkupić leżące sumienie

Widziałem, jakie pokrył je pył

Chciałbym pomóc wam

Zobaczyć coś, czego nie chcecie

I kochali coś więcej niż zysk

Może nie jestem sam

I widzisz też to Ty, ej


[Zwrotka 2: O.S.T.R.]

Ona mnie prosi bym coś nagrał

O miłości jak Maanam

Mówię dobrze

I nawijam jak świat kocha nas okradać

Z naszych celów, marzeń, czasów, wrażeń, zdrowia, monet, prognoz

Żebyś stał się tylko cieniem tego co mogłeś osiągnąć

Babcia dała mi złotego słonia

By mnie wspierał szczęściem

Zastawiłem go w lombardzie

Pamiątka spłonęła w bletce

Tylko śmierć wie jak tęsknie

Moralność poniosła klęskę

Czy dalej myślisz

Że najbliżsi Ci będą trwać wiecznie

Jestem tylko, kiedy patrzę w przeszłość pewien (ta)

Opanowałem wersy, ale na pewno nie siebie

I na pewno nie nerwy, i na pewno nie tremę

Stopro pewny, że na pewno mnie nie zamieszczą wśród legend (Ty)

Byle do osiemnastki, po czterdziestce, co Ty liczysz?

Daj mi spokój, zwróć mi czas

W chuju mam

Kto co mi życzy

Ona mówi bym coś nagrał

O miłości jak Maanam

Więc nawijam, jak świat kocha nas okradać


[Refren: Gibbs]

O miłości jak Defto

Poznałem trochę ludzi

Jak zdradzają się często

Przytulając do gotówki

Nagie rany pod powieką

Widzę, nim zasnę lekko

Nie staliśmy na ołtarzu

A będziemy razem wieczność

O miłości

Jak Jantar

Kto wymyślił nam niebo?

Jaki mam zgasić aplauz

By zobaczyć kto jest ze mną

Świat nie wybacza jak karma

Tylko one love wrzuca w ciemność

Zakochani po uszy

Lecz nie słyszą krzyku wewnątrz